Clank, czyli kradzione nie tuczy, kradnący już tak

Zaan był dobrze przygotowany do tej wyprawy. Miał mapę podziemi, linę z kotwiczką,  pojemny plecak i swój komplet wytrychów. Po drodze zgarnął również miksturę leczniczą, tak na wszelki wypadek. Złodziej wiedział, że przed wyruszeniem w drogę, należy zebrać drużynę, więc towarzyszyło mu dwóch wprawionych w walce najemników, tropicielka i alchemik. Wydawało się, że miał wszystko, aby z leża smoka wyjść nie tylko z głową, ale i łupem, który ustawi go do końca życia. Tego dnia zabrakło mu jednak najważniejszej rzeczy w złodziejskim fachu – szczęścia… Czytaj więcej

Ganges, czyli rzeka pełna kości

Ganges to święta rzeka Hindusów. Wierzą oni, że rytualna kąpiel w niej oczyszcza zarówno ich duszę, jak i ciało. Paradoksalnie jest to również jedna z najbardziej skażonych rzek świata, w której pływają zwłoki, padlina, przemysłowe zanieczyszczenia i ogromne ilości śmieci. Które oblicze Gangesu przyjmuje gra o tym samym tytule?

Czytaj więcej

Decrypto, czyli tajniacki (de)kryptonit?

Ludzie najczęściej szukają w recenzjach odpowiedzi na pytanie, „czy ta gra mi się spodoba?”. Bardzo ciężko jest, nie znając gustu danej osoby, polecać albo odradzać grę. Dlatego zawsze staram się pisać, niejako odpowiadając na pytanie „co sądzisz o tej grze?”, a nie „czy możesz mi ją polecić?”. Problem jest tym większy, kiedy mamy do czynienia z grą obiegowo nazywaną killerem jakiegoś innego tytułu. Próba odpowiedzi na pytanie, czy recenzowany tytuł faktycznie zastąpi inny, jest często karkołomna. Czytaj więcej

Top 10 gier wydanych w 2017 roku

Od samego początku istnienia bloga przyświecała mi myśl, żeby napisać jakąś topkę. Nie miałem na myśli konkretnego tematu, ale chciałem przy pierwszej okazji stworzyć takie zestawienie. Sam bowiem bardzo lubię wszelakie tego typu podsumowania, co jest o tyle zabawne, że jednocześnie nie przepadam za liczbowym ocenianiem gier. Niestety z różnych względów, blog musiał poczekać aż półtora roku na swoje pierwsze Top 10.

Czytaj więcej

Nemesis, czyli w kosmosie wszyscy słyszą szmery

Johnson przystanął na chwilę, żeby złapać oddech. Przedwczesne wybudzenie z hibernacji sprawiło, że czuł się gorzej, niż po tygodniu chlania. Ciągle kręciło mu się w głowie i nie mógł się skupić. Był skołowany i miał problemy z przypomnieniem sobie rozkładu pomieszczeń na statku. Wiedział tylko, że na dziobie jest kokpit, a z tyłu maszynownie, nie miał jednak zielonego pojęcia, jak dostać się do pomieszczenia komunikacyjnego. Jego rozkazy na wypadek sytuacji kryzysowej były jasne, nadać sygnał ostrzegawczy do centrali i wrócić na Ziemię. To, że sytuacja była kryzysowa, nie podlegało wątpliwości. Powód, dla którego statek przerwał hibernację załogi, jej członkowie odkryli bardzo szybko. Całe hibernatorium było zalane krwią, kapsuła Martineza leżała roztrzaskana od środka, a on sam leżał z rozerwaną klatką piersiową…

Dziwny odgłos wyrwał mężczyznę z zadumy. Znowu te cholerne szmery! Słyszał je, odkąd wyruszył z hibernatorium. Docierały z przodu, z tyłu, nawet z szybów wentylacyjnych. Był pewien, że to nie urojenia. Wiedział, że pozostali członkowie załogi również je słyszą. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie wywołać któregoś z nich przez interkom, jednak porzucił tę myśl. Nie ufał im za grosz, to dlatego postanowił się oddzielić od reszty zaraz po przebudzeniu. Z ciężkim sercem otworzył drzwi prowadzące do magazynu i ruszył dalej. Tym razem szmerów nie było, zastąpił je łoskot przewracanych skrzyń. Przed nim mignęło coś dużego, ogromnego wręcz. Spanikował i wystrzelił cały magazynek na oślep. Pomyślał, że jednak głupotą było samemu włóczyć się po tych ciemnych korytarzach i była to ostatnia myśl w jego życiu. Po chwili długie, ostre jak brzytwa pazury jednym ruchem oddzieliły jego głowę od reszty ciała.

Czytaj więcej

Ewolucja, czyli karciana genetyka

Ewolucja to najogólniej mówiąc proces zmian zachodzący w czasie. W wydaniu biologicznym jest to długotrwały proces, w którym zmiany zachodzące w całych grupach organizmów prowadzą do powstawania nowych gatunków. Przez miliardy lat w wyniku ewolucji powstawały wszystkie istoty żywe, które możemy dziś obserwować, całe znane nam życie. Czy taki proces można opisać, używając kilkudziesięciu kart i garści żetonów? Sztuki tej podjęli się Rosjanie z Rightgames LLC. Ich starania zasługują na planszowego Nobla, czy raczej Nagrodę Darwina? Sprawdźmy!

Czytaj więcej

Vikings Gone Wild, czyli wikińska synergia

Zawsze ostrożnie podchodzę do planszówek tworzonych na licencjach. Z reguły są one próbą wyciągnięcia kasy od fanów danego uniwersum, najczęściej poza tematem nie posiadają nic, co wyróżniłoby je w morzu premier. Najczęściej to jakaś otrzaskana mechanika ubrana w błyszczący temat. Z kolei gry oparte o mniej znane pierwowzory są dla mnie zawsze ciekawostką, bo skoro autor sięgnął po niezbyt popularne uniwersum, to może pasuje ono jak ulał do wymyślonej przez niego mechaniki? Choć z drugiej strony może po prostu wydawnictwa nie było stać na mocniejszą licencję? Jak jest w tym przypadku?

Czytaj więcej

Ocaleni, czyli w sześć dni z raju do piekła

Jeśli czytaliście choć jedną moją recenzję, to wiecie, że uwielbiam gry euro, ale już ich temat i klimat są mi w zasadzie obojętne. Zawsze stawiam na pierwszym miejscu mechanikę, klimatu używając jedynie do tłumaczenia zasad. Są jednak gry, do których nawet ja przyciągany jestem otoczką fabularną. Jedną z nich są Ocaleni, którzy od pierwszych zapowiedzi obiecywali przeżycia rodem z szeroko pojętego postapo. Koło takiej gry nie mogłem przejść obojętnie, tak samo, jak redakcja bloga Pełną Parą. Postanowiliśmy więc zrobić recenzencki eksperyment i napisać dwa teksty, które będą się do siebie wzajemnie odnosić. W mojej recenzji, w formie fabularyzowanych wstawek, zostały wplecione parafrazy tekstu Pełnej Pary, a link do ich recenzji znajdziecie tutaj. Mamy nadzieję, że takie podejście się Wam spodoba, dajcie znać w komentarzach, jak nam to wyszło.

Czytaj więcej

Lords of Hellas, czyli Lots of Hell Yeah!

Lords of Hellas to jeden z gorętszych tytułów ostatnich miesięcy. Hype nakręcony został do monstrualnych rozmiarów, głównie przez ciekawy temat i przepiękne figurki. Od zapowiedzi, poprzez kończącą się właśnie zbiórkę na kickstarterze, grze towarzyszy ogromne zainteresowanie i niekończąca się dyskusja. To tylko plastikowa wydmuszka, czy znajdziemy tam jakąś sensowną mechanikę? Gra okaże się warta sporej kwoty, jaką trzeba wydać? Obietnice o świeżym podejściu do territory controll to tylko chwyt marketingowy?  Miałem okazję zapoznać się z prototypem tej gry i po kilku partiach chciałbym podzielić się wrażeniami oraz spróbować odpowiedzieć na niektóre z tych pytań.

Czytaj więcej

Adrenalina, czyli strzelanka w domu starców

Na długo, zanim poznałem planszówki, w moim sercu miejsce mały gry video. Zagrywałem się w nie od dziecka i nadal lubię po ciężkim dniu posiedzieć przed konsolą. Gatunek First Person Shooter nigdy nie był moim ulubionym, mimo to jego flagowi przedstawiciele, jak Unreal Tournament czy Quake, zjedli mi sporo godzin życia. Dlatego, kiedy usłyszałem, że są plany przeniesienia takiej oldschoolowej, sieciowej strzelanki na planszę poczułem… absolutny brak zainteresowania. Byłem przekonany, że w najlepszym wypadku wyjdzie z tego szybka, prosta i losowa gra z figurkami. Jednak moje nastawienie zmieniło się całkowicie po informacji, że gra tworzona jest przez wydawnictwo Czech Games Edition, które słynie z wyjątkowo klimatycznych i dobrych eurosów, a polską wersję wyda niezawodny Rebel.

Czytaj więcej