Vikings Gone Wild, czyli wikińska synergia

Zawsze ostrożnie podchodzę do planszówek tworzonych na licencjach. Z reguły są one próbą wyciągnięcia kasy od fanów danego uniwersum, najczęściej poza tematem nie posiadają nic, co wyróżniłoby je w morzu premier. Najczęściej to jakaś otrzaskana mechanika ubrana w błyszczący temat. Z kolei gry oparte o mniej znane pierwowzory są dla mnie zawsze ciekawostką, bo skoro autor sięgnął po niezbyt popularne uniwersum, to może pasuje ono jak ulał do wymyślonej przez niego mechaniki? Choć z drugiej strony może po prostu wydawnictwa nie było stać na mocniejszą licencję? Jak jest w tym przypadku?

Czytaj więcej