• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Maciej "mat_eyo" Matejko
  • Recenzje
  • Ćwierć tony planszówek
  • Kronika Doświadczonego Neofity
  • Felietony
  • Jak oceniam
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Ewolucja, czyli karciana genetyka

5 listopada 2017/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Maciej "mat_eyo" Matejko

Ewolucja to najogólniej mówiąc proces zmian zachodzący w czasie. W wydaniu biologicznym jest to długotrwały proces, w którym zmiany zachodzące w całych grupach organizmów prowadzą do powstawania nowych gatunków. Przez miliardy lat w wyniku ewolucji powstawały wszystkie istoty żywe, które możemy dziś obserwować, całe znane nam życie. Czy taki proces można opisać, używając kilkudziesięciu kart i garści żetonów? Sztuki tej podjęli się Rosjanie z Rightgames LLC. Ich starania zasługują na planszowego Nobla, czy raczej Nagrodę Darwina? Sprawdźmy!

Ewolucja to gra karciana, w której będziemy tworzyć i rozwijać gatunki, aby jak najefektywniej żywiły się ze wspólnej dla graczy puli jedzenia. Gra przeznaczona jest dla od dwóch do sześciu graczy, a jedna partia zajmuje 60-90 minut. Rosyjskie wydawnictwo (którego oryginalna nazwa to przeurocze „Prawilnyje Igry”) nie próżnuje, gra doczekała się już kilku edycji i dodatków, w tym polskiego wydania, które zawdzięczamy firmie Egmont.

 

Grę na pewno wyróżnia oprawa graficzna. Zwierzaki narysowane są realistycznie, ale pokolorowane w fantazyjny sposób. Znajdą się pewnie zwolennicy tych ilustracji, dla mnie jednak wyglądają jak dzieło grafika, który LSD zapijał metanolem. Po kilku partiach można się jednak do nich przyzwyczaić. Nie sposób za to się przyczepić do oprawy graficznej od strony użytkowej. Karty są standardowej jakości, nie ścierają się mimo grania bez koszulek.  Są też przejrzyste, ich tło od razu pozwala łatwo zidentyfikować, do którego z czterech rodzajów należy dana karta. Użyta na nich ikonografia jest czytelna, opisy zwięzłe i z reguły zrozumiałe. W wypadku wątpliwości na ratunek przychodzi instrukcja, w której wszystkie karty są opisane. Zasady są w niej opisane bardzo dobrze, po jednej lekturze możemy siadać do gry bez większych wątpliwości.

W grze znajdziemy również kilkanaście planszetek gatunku. Wykonane są z grubej tektury, mają wycięcia na kosteczki, którymi oznaczamy rozmiar i populację. Świetnym zabiegiem jest dwustronność planszetek. Po jednej stronie napisy są w orientacji poziomej, na drugiej w pionowej, co pozwala zmieścić się z grą nawet na mniejszym stole. Każdy z graczy otrzyma również zasłonkę, za którą będzie ukrywał zdobyte pożywienie. Niestety są one cienkie, łatwo się przewracają i są gorszym rozwiązaniem, niż płócienne woreczki z angielskiej wersji gry.

Całości dopełniają solidne żetony pożywienia i piękna planszetka wodopoju, na którą trafiają. Hitem jest niewątpliwie ogromny pionek pierwszego gracza, który przedstawia dinozaura. Jego wielkość jest niczym nieuzasadniona, jednak ładnie wygląda na planszy i zawsze cieszy, kiedy trafia w nasze ręce.

Wykonanie należy ocenić pozytywnie. Poza kolorystyką ilustracji, co jest kwestią gustu, jedyny prawdziwy minus, to tylko dwie karty pomocy w pudełku. Można było zrezygnować ze znajdujących się tam skróconego opisu kart (zazwyczaj sięga się do instrukcji, bo tam opis jest pełny) oraz tabelki pozwalającej nazwać gatunek ze względu na jego cechy i zamiast tego przygotować karty pomocy ze skróconym opisem faz w liczbie wystarczającej dla wszystkich graczy.

Ewolucja nie należy do gier trudnych, opiera się o mechaniki budowy stołu i zarządzania ręką. Każda runda składa się z czterech faz. Najpierw gracze dostają karty cech, w liczbie zależnej od posiadanych gatunków. Każda karta, poza opisem działania ma również wartość liczbową. W drugiej fazie gracze muszą zagrać po jednej zakrytej karcie do wodopoju. W tym wypadku liczą się tylko wartości zaznaczone na „listku”, a ich suma zadecyduje, ile nowego jedzenia pojawi się w wodopoju.

Trzecia faza to główny moment każdej rundy. Gracze mogą zagrywać karty z ręki, żeby w różny sposób rozwijać swoje gatunki. Odrzucając kartę, możemy stworzyć zupełnie nowe zwierzątko, czy też zwiększyć populację albo rozmiar już istniejącego. Kartę możemy również zagrać jako cechę, wykładając zakrytą obok któregoś z naszych gatunków. Każdy z nich może posiadać maksymalnie trzy takie cechy (dwie w wariancie dwuosobowym) i nie mogą one się powtarzać przy jednym zwierzaku. Instrukcja proponuje dwa warianty tej fazy. W klasycznym gracze wykonują po jednej turze, w której mogą zagrywać dowolną liczbę kart, w symultanicznym zaś wszyscy grają jednocześnie. W obu przypadkach faza trwa do momentu, w który wszyscy nie spasują.

Ostatnia faza to żywienie. Na początku odkrywamy karty, które gracze zagrali do wodopoju podczas fazy drugiej. Sumujemy wartości na „listkach” i dodajemy (lub w przypadku wyniku ujemnego usuwamy) wskazaną liczbę znaczników jedzenia. Jeśli nasz gatunek ma cechę z odpowiednią ikonką, to przed odsłonięciem kart mamy prawo odpalić daną kartę. Następnie przechodzimy do kluczowego dla wyników gry pozyskiwania żywności. W kolejności każdy z graczy musi nakarmić jeden głodny gatunek, czyli taki, który na swojej planszetce ma mniej znaczników pożywienia, niż wynosi jego wielkość. W przypadku roślinożerców sprawa jest prosta, żywić się można jedzeniem z wodopoju, biorąc jeden żeton na raz, chyba że cecha naszego gatunku mówi inaczej. Roślinożercy czekają grzecznie i jedzą zgodnie po jednym żetonie. Sprawa zmienia się, jeśli któryś gatunek otrzyma cechę mięsożercy. Takie zwierzę nigdy nie może jeść roślin, żywi się, polując na inne gatunki. Tutaj do gry wchodzi druga wartość opisująca nasze zwierzęta, czyli rozmiar. Mięsożerca może polować tylko na gatunki mające mniejszy rozmiar od niego, musi też umieć zneutralizować cechy obronne swojego celu. Jeśli chcemy najeść się kimś pod ochroną Krzyku Ostrzegawczego, sami musimy mieć Zasadzkę. Cel obniża swoją populację o jeden (wymierając, jeśli spadnie ona do zera), a polujący dostaje tyle znaczników pożywienia, ile wynosi wielkość jego celu. Świetnym pomysłem jest zasada mówiąca, że jeśliś nasz drapieżnik może zapolować jedynie na inny z naszych gatunków, to nadal musimy to zrobić! Zwierzęcy głód nie zna litości.

W ten sposób faza toczy się do czasu, kiedy wszyscy są już wyżywieni albo nikt już nie może pozyskać jedzenia. Jeśli któryś gatunek nie najadł się do syta, to jego populacja spada do liczby znaczników jedzenia, które zdobył. Następnie gracze chowają wszystkie pozyskane żetony za nieszczęsną zasłonkę, zmieniają pierwszego gracza i rozpoczynają kolejną rundę. Gra toczy się w ten sposób do wyczerpania talii cech. Na koniec do jedzenia zdobytego podczas gry dodajmy punkty za liczbę cech i populację naszych gatunków i wyłaniamy zwycięzcę.

Ewolucja ma problemy ze skalowaniem. Wariant dwuosobowy jest bardzo specyficzny. Przed grą odrzucamy 40 losowych kart z talii cech, co zwiększa już i tak sporą losowość. Siłą rzeczy mamy też tylko jeden cel ataków. Z kolei wariant sześcioosobowy jest niegrywalny, gdyż obowiązkowe jest wtedy granie symultanicznie podczas fazy rozwoju gatunków. Jest to kompletnie bez sensu, ponieważ zagrywanie kart w oderwaniu od poczynań przeciwników całkowicie odziera grę z decyzyjności. Z kolei normalny wariant zagrywania po jednej rundzie przy sześciu i pięciu graczach trwa zbyt długo, biorąc pod uwagę ciężar samej rozgrywki, a będąc ostatnim graczem możemy dosyć długo czekać na swoją kolej. Najsprawniej i zdecydowanie najprzyjemniej grało mi się w trzy i cztery osoby i w takim składzie osobowym mogę grę polecić.

Interakcji w tym tytule znajdziemy sporo, choć zależy to od rozgrywki. Wszystko idzie spokojnie do czasu pojawienia się pierwszego mięsożercy. Wtedy każdy może być celem ataku, należy zacząć się zbroić w cechy obronne i zwiększać rozmiar. Bycie jedzonym nie jest specjalnie bolesne, chyba że akurat stracimy całkowicie gatunek. Jeśli jednak do tego dopuścimy, to zdecydowanie jest to wina naszych błędów, a nie negatywnej interakcji 😉

Kolejnym problemem Ewolucji jest regrywalność. Różnych cech jest stosunkowo niewiele, dosyć szybko zaczynamy popadać w utarte schematy. Co więcej, jeśli nie mamy w stadzie żadnego mięsożercy, to jeden z rodzajów kart jest nam zbędny, więc dostępnych możliwości jest jeszcze mniej. Wszystkie rozgrywki są bardzo podobne, do momentu pojawienia się pierwszego drapieżnika wręcz identyczne.

Szczytowe dzieło ewolucji pozuje razem ze swoim ludzkim pupilem 😉

Mimo tych wad nie mogę Ewolucji jednoznacznie skrytykować. Gra jest dosyć lekka, jednak tworzenie i zmienianie gatunków potrafi być satysfakcjonujące. Cech nie ma zbyt dużo, jednak większość ciekawie się łączy i bardzo łatwo tworzy się fajne kombinacje. Jest miejsce na „czytanie” przeciwnika, rozgryzanie jego ruchów i próba zapobiegania zagrywając odpowiednie cechy. Nie ma w tej grze przyjemniejszego widoku niż miny przeciwników zaskoczonych pojawieniem się drapieżnika w moim stadzie. Z drugiej strony po kliku partiach gra niczym nas nie zaskoczy, pozostają próby wykręcania jak najlepszego wyniku, jadąc po utartych ścieżkach. Jeśli zainteresuje was temat ewolucji i pochodzenia gatunków, a szukacie lekkiej, ale nie trywialnej gry, która ma szansę sprawdzić się jako gateway, to dajcie Ewolucji szansę.

 


Za przekazanie gry do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont

 

Tagi: Egmont, Egmont Geek, Ewolucja, Rightgames LLC
https://mateyo.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/75/2017/11/egmont-gra-ewolucja-pudelko.655287.800x0.jpg 1063 763 Maciej "mat_eyo" Matejko https://mateyo.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/75/2017/01/mateyo-header.png Maciej "mat_eyo" Matejko2017-11-05 17:03:132021-01-16 19:26:16Ewolucja, czyli karciana genetyka
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Ganges, czyli rzeka pełna kości
0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

https://mateyo.znadplanszy.pl/kontakt/

Maciej "mat_eyo" Matejko
Rocznik 86, z zawodu programista. Nowoczesnymi grami planszowymi zachwyca się od 2010 roku. Miłośnik ciężkich eurosów, niezbyt lubi draft, licytację i nadmierną losowość. Mimo wszystko nigdy nie odmówi spróbowania nowego tytułu, ponieważ jego główną dewizą jest „każda gra zasługuje na przynajmniej jedną szansę”. Poza planszówkami uwielbia gry wideo, piłkę nożną, koszykówkę i jest szczęśliwym posiadaczem dwóch jamników.

Maciej "mat_eyo" Matejko

NAJNOWSZE WPISY

  • Ćwierć tony planszówek #62 – Przegląd zapowiedzi na Essen SPIEL 202619 października 2026 - 09:51
  • Kronika Doświadczonego Neofity – kampania Dzieci Krwi – scenariusz 113 października 2026 - 16:21
  • Kronika Doświadczonego Neofity – kampania Dzieci Krwi sesja 013 października 2026 - 16:20
  • Ćwierć tony planszówek #61 – Planszowa Gra Roku 202623 września 2026 - 12:00
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Najczęściej pomijane zasady30 sierpnia 2026 - 12:54
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Jak zacząć, czyli poradnik zakupowy21 sierpnia 2026 - 22:29
  • Ćwierć tony planszówek #60 – TOP 10 gier na cały wieczór14 sierpnia 2026 - 13:39
  • Ćwierć tony planszówek #59 – TOP 10 gier wydanych w 2025 roku24 lipca 2026 - 11:03
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Wrażenia z Rozdziału 216 lipca 2026 - 13:55
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Słowniczek16 lipca 2026 - 13:55
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Prolog16 lipca 2026 - 13:55
  • Ćwierć tony planszówek #58 – Nasze idealne TOP10 BGG26 czerwca 2026 - 15:48
  • Ćwierć tony planszówek #57 – TOP gier z kolekcji tego drugiego21 maja 2026 - 10:28
  • Wywiad z Przemysławem Fornalem i Michałem Łopato19 maja 2026 - 12:18
  • Ćwierć tony planszówek #56 – Przegląd gier Stefana Felda22 kwietnia 2026 - 15:34
  • Ćwierć tony planszówek #55 – Zapowiedzi polskich wydawców 20262 kwietnia 2026 - 10:48
  • Ćwierć tony planszówek #54 – TOP gier zagranych tylko jeden raz12 lutego 2026 - 11:35
  • Ćwierć tony planszówek #53 – TOP gier nadrobionych w 20255 lutego 2026 - 15:03
  • Ćwierć tony planszówek #52 – Mechaniki, które nas irytują23 grudnia 2025 - 09:37
  • Szybki rzut oka na okołoessenowe nowości – edycja 202510 grudnia 2025 - 14:08

Kategorie

  • Blog
  • Ćwierć tony planszówek
  • Felietony
  • Kącik Gier Nietypowych
  • Kronika Doświadczonego Neofity
  • Rebel Times
  • Recenzja
  • Rzut Okiem za Trzy

Pages

  • Kontakt
  • Kronika Doświadczonego Neofity
  • Felietony
  • Recenzje
  • Jak oceniam

Archiwa

  • październik 2026 (3)
  • wrzesień 2026 (1)
  • sierpień 2026 (3)
  • lipiec 2026 (4)
  • czerwiec 2026 (1)
  • maj 2026 (2)
  • kwiecień 2026 (2)
  • luty 2026 (2)
  • grudzień 2025 (2)
  • listopad 2025 (1)
  • październik 2025 (2)
  • lipiec 2025 (1)
  • maj 2025 (1)
  • kwiecień 2025 (1)
  • styczeń 2025 (1)
  • grudzień 2024 (2)
  • październik 2024 (1)
  • wrzesień 2024 (1)
  • sierpień 2024 (1)
  • czerwiec 2024 (1)
  • maj 2024 (1)
  • marzec 2024 (2)
  • styczeń 2024 (1)
  • grudzień 2023 (1)
  • listopad 2023 (2)
  • październik 2023 (2)
  • wrzesień 2023 (1)
  • lipiec 2023 (1)
  • czerwiec 2023 (1)
  • maj 2023 (1)
  • kwiecień 2023 (1)
  • marzec 2023 (2)
  • luty 2023 (1)
  • styczeń 2023 (1)
  • listopad 2022 (1)
  • październik 2022 (1)
  • wrzesień 2022 (1)
  • sierpień 2022 (1)
  • lipiec 2022 (1)
  • czerwiec 2022 (1)
  • maj 2022 (1)
  • kwiecień 2022 (1)
  • marzec 2022 (1)
  • luty 2022 (2)
  • styczeń 2022 (1)
  • grudzień 2021 (2)
  • październik 2021 (2)
  • sierpień 2021 (1)
  • lipiec 2021 (1)
  • czerwiec 2021 (3)
  • maj 2021 (1)
  • kwiecień 2021 (1)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (1)
  • listopad 2020 (1)
  • wrzesień 2020 (1)
  • sierpień 2020 (1)
  • maj 2020 (1)
  • kwiecień 2020 (1)
  • marzec 2020 (1)
  • styczeń 2020 (1)
  • grudzień 2019 (2)
  • listopad 2019 (1)
  • wrzesień 2019 (1)
  • sierpień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (1)
  • czerwiec 2019 (1)
  • maj 2019 (1)
  • kwiecień 2019 (2)
  • marzec 2019 (1)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (1)
  • grudzień 2018 (1)
  • listopad 2018 (3)
  • październik 2018 (1)
  • wrzesień 2018 (2)
  • sierpień 2018 (2)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (2)
  • maj 2018 (1)
  • kwiecień 2018 (1)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (2)
  • styczeń 2018 (1)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (1)
  • sierpień 2017 (2)
  • lipiec 2017 (1)
  • czerwiec 2017 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (1)
  • luty 2017 (1)
  • styczeń 2017 (4)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Maciej "mat_eyo" Matejko | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Odlotowy Wyścig (Rebel Times nr 122) Link to: Odlotowy Wyścig (Rebel Times nr 122) Odlotowy Wyścig (Rebel Times nr 122) Link to: Pulsar 2849, czyli w kosmosie nikt nie usłyszy, jak liczysz medianę (Rebel Times nr 124) Link to: Pulsar 2849, czyli w kosmosie nikt nie usłyszy, jak liczysz medianę (Rebel Times nr 124) Pulsar 2849, czyli w kosmosie nikt nie usłyszy, jak liczysz medianę (Rebel...
Scroll to top Scroll to top Scroll to top