Forum Trajanum, czyli koń trajański

Gdybyście mniej więcej rok temu zapytali mnie o ulubionego projektanta gier planszowych, to odpowiedziałbym bez chwili namysłu, za to z odrobiną ironii za tak banalne pytanie. Przecież to oczywiste, że Stefan Feld! Zapytany dziś, po dłuższym zastanowieniu stwierdziłbym, że nie jestem w stanie wybrać jednego, a czołowa trójka to Feld, Vlada Chvaatil i Vladimir Suchy.

Co takiego wydarzyło się przez miniony rok? Feld straszliwie mnie zawiódł Merlinem, za to Suchy zachwycił najlepszą grą ubiegłego roku, czyli Pulsar 2849 oraz wydanym niedawno Underwater Cities. Dlatego po zeszłorocznym rozczarowaniu podchodziłem od tegorocznych premier Stefana z dużym dystansem. Carpe Diem okazało się całkiem niezłą grą (sprawdźcie moją recenzję na łamach Rebel Times), jednak od pierwszych zapowiedzi pokładałem większe nadzieje w Forum Trajanum. Sprawdźmy zatem, czy słusznie.

W grze teoretycznie wcielamy się w namiestników kolonii, które będziemy rozbudowywać, jednocześnie wspierając cesarza Trajana w budowie tytułowego Forum. W praktyce będziemy wykonywać różne abstrakcyjne działania, które mogłyby dotyczyć dowolnej tematyki. Oczywiście nikt nie oczekuje od Felda nie wiadomo jak klimatycznych gier, ale Forum Trajanum jest tak suche i abstrakcyjne, że aż przeszkadza to w tłumaczeniu zasad, a to już problem. Nauki gry nie ułatwia też instrukcja, po przeczytaniu której w głowie jest chyba więcej pytań niż przed lekturą. Nie jest to bolączka polskiego tłumaczenia, bo oryginalna instrukcja wątpliwości nie rozwiewa. Dodatkowo nasze rodzime wydanie posiada kilka drobnych błędów, które nie wpływają na rozgrywkę, ale na pewno nie pomagają w zrozumieniu zasad. Tutaj jednak muszę pochwalić polskiego wydawcę, czyli Games Factory, które szybko zareagowało na informacje o błędach, publikując erratę. Co więcej, skontaktowali się z oryginalnym wydawcą, czyli Huch i pozyskali odpowiedzi na wszystkie pytania moje i pozostałych recenzentów. Dzięki temu we wspomnianej erracie znajdziecie również obszerne FAQ, które ułatwia poznanie gry.

 

Ciężko jest jednoznacznie ocenić jakość wydania. Na pewno na pochwałę zasługują ilustracje, począwszy od pudełka. Zdecydowanie jest to jedna z ładniejszych gier Felda, o niebo lepsza (estetycznie i użytkowo) od Carpe Diem. Karty i żetony są standardowej jakości, znajdziemy w pudełku za to sporo drewna. Wzrok przykuwają bardzo duże, drewniane meple w różnych kolorach. Są to… surowce. Wprawdzie będziemy na planszę  wysyłać naszych pracowników, ale reprezentowanych  przez żetony. Idealnie nadające się do tego meple są zasobami, które będą krążyły między bankiem, a naszą pulą. Nie jest to wygodne, nie jest to potrzebne. Kwintesencją tego problemu jest absurdalnie gruby znacznik pierwszego gracza, który przedstawia coś. Nikt z grających ze mną nie był w 100% pewien co, pomysły są najróżniejsze. Mnie przypomina ikoniczną pozę Freddiego Mercury’ego, co ma o tyle sens, że gra miała premierę w podobnym czasie, co film Bohemian Rapsody 😉 Mamy więc nieprzyzwoicie duże i grube drewno, ale tylko dwie, śmiesznie cienkie, karty pomocy. Nie mogę też zrozumieć, dlaczego w pudełku formatu standardowego kwadratu, dostajemy instrukcję w przedziwnym, małym formacie.

Wspominałem już, że grę ciężko się tłumaczy, a zasady nie układają się łatwo w głowie. Jest to o tyle dziwne, że Forum Trajanum nie należy do trudnych tytułów. Rozgrywkę zaczynamy z planszetką składającą się z siatki ulic o wymiarach 6 x 6. Na początku wszystkie pola na niej są zajęte przez nasze żetony, leżące rewersami do góry. Rozgrywka trwa 3 fazy podzielone na  tury. W każdej z nich podnosimy z planszetki ze wskazanych przez specjalne karty ulic dwa żetony, oglądamy je i jeden przekazujemy sąsiadowi po prawej. Po chwili mamy więc znów dwa żetony, jeden nasz, drugi od przeciwnika z lewej strony. Z tych dwóch wybieramy jeden, który zagrywamy, czyli zgarniamy widoczne na nim zasoby, a czasem obywatela, który odblokuje nam jakąś pasywną zdolność. Następnie możemy wykonać jedną budowę. Mamy do dyspozycji dwa rodzaje budynków, różniące się kosztem, zyskiem i sposobem punktowania, a wystawiać możemy je tylko na miejscach, z których już zabraliśmy żetony. Szare budynki przesuwają nas na jednym z trzech torów z bonusami bądź dają natychmiastowe punkty. Kolorowe pozwalają wysłać żeton z członkiem naszej kolonii na środek planszy, aby tworzyć jak największe skupiska naszych ludzi. Muszę przyznać, że mechanika bardziej pasuje do gry o bezwzględnym tyranie – wyganiamy ludzi z ich posesji, zabieramy ich zasoby, stawiamy tam bloki, a pierwotnych mieszkańców wysyłamy gdzieś do obozu dla przesiedleńców.

W każdej z dwunastu rund mamy więc dosyć mało decyzji, które jeszcze mogą mocno się zmienić pod wpływem żetonów, które będziemy mieć do dyspozycji. Bo choć na początku gry można nastawić się bardziej na jedno ze źródeł punktów, to rozgrywka jest bardzo taktyczna. Punktowania podczas gry mamy trzy, po każdej z faz. Szare budynki punktują za różnorodność w poszczególnych rzędach, liczy się wtedy też liczba wspomnianych wcześniej obywateli. Kolorowe budynki są warte punkty w zależności od fazy, którą właśnie ukończyliśmy, jeśli odblokowaliśmy w jej trakcie konkretne pole na planszy. Największe skupisko naszych ludzi na forum daje punkty, możemy również spełnić dwa cele ze specjalnej karty. Punkty z obu tych kategorii są związane z tym, jak daleko przesuniemy nasz suwak Trajana, przy czym dla celów ważna jest pozycja jego głowy… KLIMAT!

Gra jest zaskakująco szybka. Stwierdzenie, że dłużej się ją tłumaczy niż gra jest przesadą, ale niedużą. Tury są błyskawiczne, a pierwszą ich część wykonujemy symultanicznie, a późniejsze budowy też nie wymagają dużego namysłu. Szczególnie że jak już pisałem, żeton na daną rundę może otworzyć nam nową, lepszą opcję. Pudełkowe 120 minut to pomyłka, zdarzały mi się partie o połowę krótsze, a najszybciej udało się zagrać w 45 minut. Na czas gry, a także jej charakter, nie ma większego wpływu liczba graczy. Żeton co rundę dostaniemy od tej samej osoby, a jedyną interakcją jest próba stworzenia największego obszaru na forum. Jest to jednak mechanicznie rozwiązane w ten sposób, że nawet chcąc komuś przeszkodzić (co najczęściej jest nieoptymalne), nie zawsze będziemy mieli taką możliwość. Jedna różnica między partiami w różnych składach osobowych to czas rozgrywki.

Regrywalność nie wygląda najlepiej. Po pierwszej partii miałem wrażenie, że gra niczym mnie nie zaskoczy i w kolejnych niestety się to potwierdziło. Oczywiście w każdej partii będę odsłaniał żetony z innymi bonusami, ale realnie nie daje to odczucia zmienności. Jej szczytem są tu karty celów, ale fakt, że w danej rozgrywce muszę stworzyć pionowy ciąg czterech budynków, zamiast kwadratu dwa na dwa nijak mnie nie satysfakcjonuje.

Zanim przejdę do podsumowania, chciałbym napisać dwa zdania wyjaśnienia. Zawsze wyznawałem zasadę, że recenzję piszę ze swojego punktu widzenia, a do czytelnika należy zdecydowanie, czy dana gra będzie mu odpowiadała. Tym razem jednak,  ze względu na sympatię do Stefana Felda, podsumuję to dwojako.

Dla osób niezbyt ogranych, jeśli tylko przebrną przez instrukcję, będzie to fajna rozrywka. Gra jest szybka, taktyczna, swobodnie można grać „na czuja”. Jeśli ktoś nie zna jeszcze wielu eurogier i twórczości Felda, to jest szansa, że spędzi z Forum Trajanum kilka udanych wieczorów. Może nawet zachęcony sięgnie po starsze gry z dorobku Stefana, które już całkowicie rozsadzą mu głowę. W pozytywnym tego stwierdzenia znaczeniu 😉

Jednak oceniając ze swojej perspektywy ogranego geeka, a zarazem fana Felda, nie mogę tego tytułu polecić. Jest nieznośnie taktyczny, średnio regrywalny, bez polotu. Brakuje tak chętnie przeze mnie przywoływanego, feldowskiego sznytu, tych zazębiających się mechanizmów, które zachwycały w Trajanie czy Zamkach Burgundii. Instrukcja do Forum Trajanum obiecuje masę ukrytych zależności, a serwuje płytką mechanikę niepotrzebnie oplecioną siatką wzajemnych zależności, które niczego nie wnoszą do rozgrywki. Ot taki feldowski Koń Trojański. Może nie jest to gra zła, bo mechanicznie działa, ale w najlepszym wypadku mogę nazwać ją poprawną. Fani felda nie znajdą tu długo wyczekiwanego hitu. Pozostaje im ponownie uzbroić się w cierpliwość i sprawdzić Carpe Diem, które z tegorocznych gier mistrza jest tą zdecydowanie lepszą.

 


Za przekazanie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Games Factory

0 Udostępnień