• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Maciej "mat_eyo" Matejko
  • Recenzje
  • Ćwierć tony planszówek
  • Kronika Doświadczonego Neofity
  • Felietony
  • Jak oceniam
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI
Legends of Voids okładka

Szybki rzut okiem na Legends of Void

12 marca 2023/0 Komentarze/w Rzut Okiem za Trzy/Autor Maciej "mat_eyo" Matejko

Jestem prosty chłopak – jakaś gra jest porównywana z Terraformacją Marsa (a.k.a. Najlepszą Grą Na Świecie), sprawdzam ją w ciemno. Tak było Terraformacją Zoo (Ark Nova), Karcianą Terraformacją (Ekspedycja Ares) czy Podwodną Terraformacją (Podwodne Miasta), teraz przyszedł czas na Terraformację Potworów, czyli Legends of Void.


O grze nie wiedziałem niczego poza powyższym pseudonimem i faktem, że jest bardzo słabo dostępna, więc kupiłem przy pierwszej nadarzającej się okazji 😉 Udało się rozegrać dwuosobową rozgrywkę i poniżej kilka luźnych wniosków. Kiedy pogram więcej, to może przekuję to na dłuższy, usystematyzowany tekst. Na razie jednak w mojej głowie narodził się pomysł na nowy cykl, a jako wielki fan koszykówki nie mogłem powstrzymać się od użycia dość wyświechtanego porównania. Mamy więc „Rzuty Okiem za Trzy” – krótki(?) tekst na gorąco, opisujący pierwsze wrażenia i odpowiedzi na trzy pytania. O tym, jakie to pytania, dowiecie się na końcu tekstu.

 

Na początku myślałem, że „Terraformacja Potworów” to przesada i gry nie będą do siebie aż tak podobne. W końcu żadna z wymienionych przeze mnie we wstępie nie była klonem TM. Po partii już wiem, że gdyby Legends of Void zrobił Jacob Fryxelius, to krzyczałbym o żenującym odcinaniu kuponów, a tak mamy „naśladownictwo to najszczersza forma pochlebstwa”. Już podczas tłumaczenia sam mówiłem, że mithril to w zasadzie tytan z TM, mana działa jak energia i ciepło, a potwory to globalne wskaźniki, które przy okazji chodzą po planszy i robią nam krzywdę. Mamy karty projektów, tfu, zwojów, które draftujemy co rundę i zagrywamy dla jednorazowego efektu lub dostępnej akcji. Karty wymagają od nas posiadania konkretnych symboli lub spełnienia innych warunków. Mamy produkcję zasobów i budowę z ich pomocą różnych kafelków na planszy. Ciężko jest nie zauważyć nie tyle podobieństw, ile identycznych mechanizmów, nie trzeba nawet mrużyć oczu.

 

Skoro jest tak podobnie, to czy jest sens wstawać od doskonałej, sprawdzonej już Terraformacji, przebijać się przez 40 stron instrukcji i grać w klona? Jak najbardziej! W Legends of Void mamy inną dynamikę, bo gra trwa określoną liczbę rund, a znakomita większość punktów pochodzi z bicia potworów (terraformowania), więc nie ma zbytnio możliwości i sensu sztucznie przedłużać grę i kręcić punkty gdzieś na boku. Jednocześnie wyniki są na tyle niskie, że nawet 0.5 punktu zdobytego z pobocznego źródła może mieć wielką wagę.

Niesamowitą frajdę daje wrażenie rośnięcia w siłę. Po drugiej rundzie (z dziewięciu) powiedziałem żonie, że nie ma szans, żebyśmy pokonali wszystkie trzy potwory. Finalnie udało nam się to już w przedostatniej rundzie, ze sporym zapasem czasu. Na początku gry problemem jest zadanie jednej rany jednemu potworowi (każdy z tej trójki ma po 13 PŻ w grze dwuosobowej). Pod koniec byłem zły, że potworom zostało tak mało zdrowia, bo miałem jeszcze kilka asów w rękawie. Niby w Terraformacji mamy podobny mechanizm, ale tutaj jednak bardziej czułem jego wagę. Być może dlatego, że potwory poruszają się po planszy, mogą niszczyć kafelki graczy i pola neutralne, a samych graczy dręczą klątwami, czyli różnego rodzaju utrudniaczami.

Obecność przeciwników na planszy ma też inny, bardzo ważny skutek, czyli jej „ożywienie. W Terraformacji całość gry na mapie to pozycjonowanie miast względem lasów i czasem jakaś lekka przepychanka o tytuły. W Legends of Void sytuacja wygląda inaczej i jest to chyba najbardziej wyróżniający element. W grze wcielamy się w konkretną postać i stajemy na czele jakiejś frakcji, co razem działa jak korporacja w TM. Postać jest jednak obecna na mapie. Żeby budować, zbierać zasoby albo walczyć z potworami, musimy znajdować się w konkretnych miejscach planszy. Nie jest już tak, że mamy zasięg niemal wszędzie, jak w TM. Jeśli graliście w On Mars, to możecie myśleć o bohaterze jak o łazikach z gry Vitala Lacerdy, ale w LoV bohater ma dużo ważniejszą rolę. Do jego obsługi mamy też całkiem nowy zasób, nie jest więc tak, że możemy robić, co i kiedy chcemy, trzeba kombinować.

 

Paradoksalnie, z tym samym aspektem związana jest jedna większych wad, czyli losowość. Losowość kart, które dobieram, mnie nie boli, jestem do niej przyzwyczajony w TM. Ruch potworów jest jednak również sterowany losowymi kartami. Nie wiemy nie tylko gdzie i w którą stronę będzie szedł potwór, ale nie mamy też pojęcia, który z nich się ruszy. Dodajmy, że potwory mają w swym arsenale również teleportację do innego regionu. Masz przygotowane srogie kombo, którym tak walniesz niemilucha, że aż nakryje się szponami? Byłoby przykro, gdyby tenże szponiasty paskud odsunął się od Twojego bohatera tak, że nie masz jak do niego podejść. Ktoś powie, że to część gry, która sprawia, że pozycjonowanie bohatera na planszy ma jeszcze większe znaczenie. Zgadzam się z tym, ale i tak wkurza mnie, gdy w losowy sposób potwór odsuwa się ode mnie, niszcząc po drodze mój kafelek, a jednocześnie przysuwa się do przeciwnika.

Gra jest dość ładna, solidnie wydana, a ikonografia jest naprawdę dobra. Bardzo podoba mi się fakt, że bohaterów i potwory przedstawiają kartonowe standy. Nawet nie chcę myśleć jakiej wielkości byłoby pudło, gdyby zamienić je wszystkie na plastikowe figurki. Niestety tekst i ikony na kartach są skandalicznie małe! Nie wiem jak to możliwe, że nawet na największych kartach w grze (absurdalne wymiary 88 x 125 mm) ikony są nieczytelne. Ikonografia jest więc naprawdę dobrze przemyślana i najczęściej wystarczy do zrozumienia działania kart, lecz trzeba się w nie bardzo mocno wpatrywać.

Powoli pora już przejść do podsumowania, czas więc na ostatnią wadę, czyli… czas. Samo tłumaczenie zasad z końcówką setupu, która jak w Terraformacji jest już początkiem gry, zajęło mi około 50 minut. Dwuosobowa rozgrywka, w której zagraliśmy 8 z 9 rund, trwała około 3:30 h. Wiem, że Terraformacja również może się ciągnąć, ale nam zawsze idzie w miarę sprawnie, zazwyczaj poniżej trzech godzin. Mam nadzieję, że to kwestia pierwszej partii i czas ten można trochę ściąć, ale mam pewne wątpliwości.

 

Dotarliśmy do końca, więc czas na tytułowy Rzut za Trzy. Podsumujmy moje pierwsze wrażenia z rozgrywki w Legends of Void trzema pytaniami:

Co zrobiło na mnie największe wrażenie?

Poczucie rozwoju, wzrostu siły i możliwości, zwłaszcza w zestawieniu z wcielaniem się w konkretną postać, która obecna jest na planszy. Kombosy, które mam wrażenie, że bywały mocniejsze od tych z Terraformacji Marsa.

Co budzi moje największe wątpliwości i niepokój?

Jest to kilka rzeczy połączonych ze sobą, które nazwę wagą losowości w zestawieniu z długością i ciężarem rozgrywki. Gra jest ciasna, cięższa od Terraformacji. Jednocześnie punktów zdobywamy mało i nawet ich połówki mogą zadecydować o finalnym wyniku. Na dodatek rozgrywka jest długa i boję się sytuacji, w której w kilkugodzinnej partii ktoś wygra bądź przegra dlatego, że ostatni potwór poruszy się akurat w jego kierunku.

Czy będę chciał dale ogrywać?

Jak najbardziej! Po pierwszej partii jestem zaintrygowany i choć mam pewne obawy, to nie powstrzymają mnie przed ponownymi rozgrywkami. Legends of Void jest na tyle podobno do mojej ukochanej Terraformacji, że czuję się jak w domu. Jednocześnie zmiany są na tyle istotne i dobrze zrobione, że gra nie jest zwykłą „zrzynką” i jest sens wyjmować ja na stół zamiennie z TM. Nie widzę możliwości, żeby zastąpiła mi Terraformację, ale jeśli uda się zejść z czasem rozgrywek poniżej trzech godzin, to powinna znaleźć stałę miejsce w mojej kolekcj.

Tagi: Legends of Void, Pierwsze wrażenia. rzut okiem
https://mateyo.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/75/2023/03/pic7371750.png 2500 2500 Maciej "mat_eyo" Matejko https://mateyo.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/75/2017/01/mateyo-header.png Maciej "mat_eyo" Matejko2023-03-12 21:50:332023-03-13 13:40:18Szybki rzut okiem na Legends of Void
0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

https://mateyo.znadplanszy.pl/kontakt/

Maciej "mat_eyo" Matejko
Rocznik 86, z zawodu programista. Nowoczesnymi grami planszowymi zachwyca się od 2010 roku. Miłośnik ciężkich eurosów, niezbyt lubi draft, licytację i nadmierną losowość. Mimo wszystko nigdy nie odmówi spróbowania nowego tytułu, ponieważ jego główną dewizą jest „każda gra zasługuje na przynajmniej jedną szansę”. Poza planszówkami uwielbia gry wideo, piłkę nożną, koszykówkę i jest szczęśliwym posiadaczem dwóch jamników.

Maciej "mat_eyo" Matejko

NAJNOWSZE WPISY

  • Kronika Doświadczonego Neofity – kampania Dzieci Krwi – scenariusz 230 października 2026 - 12:32
  • Ćwierć tony planszówek #62 – Przegląd zapowiedzi na Essen SPIEL 202619 października 2026 - 09:51
  • Kronika Doświadczonego Neofity – kampania Dzieci Krwi – scenariusz 113 października 2026 - 16:21
  • Kronika Doświadczonego Neofity – kampania Dzieci Krwi sesja 013 października 2026 - 16:20
  • Ćwierć tony planszówek #61 – Planszowa Gra Roku 202623 września 2026 - 12:00
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Najczęściej pomijane zasady30 sierpnia 2026 - 12:54
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Jak zacząć, czyli poradnik zakupowy21 sierpnia 2026 - 22:29
  • Ćwierć tony planszówek #60 – TOP 10 gier na cały wieczór14 sierpnia 2026 - 13:39
  • Ćwierć tony planszówek #59 – TOP 10 gier wydanych w 2025 roku24 lipca 2026 - 11:03
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Wrażenia z Rozdziału 216 lipca 2026 - 13:55
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Słowniczek16 lipca 2026 - 13:55
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Prolog16 lipca 2026 - 13:55
  • Ćwierć tony planszówek #58 – Nasze idealne TOP10 BGG26 czerwca 2026 - 15:48
  • Ćwierć tony planszówek #57 – TOP gier z kolekcji tego drugiego21 maja 2026 - 10:28
  • Wywiad z Przemysławem Fornalem i Michałem Łopato19 maja 2026 - 12:18
  • Ćwierć tony planszówek #56 – Przegląd gier Stefana Felda22 kwietnia 2026 - 15:34
  • Ćwierć tony planszówek #55 – Zapowiedzi polskich wydawców 20262 kwietnia 2026 - 10:48
  • Ćwierć tony planszówek #54 – TOP gier zagranych tylko jeden raz12 lutego 2026 - 11:35
  • Ćwierć tony planszówek #53 – TOP gier nadrobionych w 20255 lutego 2026 - 15:03
  • Ćwierć tony planszówek #52 – Mechaniki, które nas irytują23 grudnia 2025 - 09:37

Kategorie

  • Blog
  • Ćwierć tony planszówek
  • Felietony
  • Kącik Gier Nietypowych
  • Kronika Doświadczonego Neofity
  • Rebel Times
  • Recenzja
  • Rzut Okiem za Trzy

Pages

  • Kontakt
  • Kronika Doświadczonego Neofity
  • Felietony
  • Recenzje
  • Jak oceniam

Archiwa

  • październik 2026 (4)
  • wrzesień 2026 (1)
  • sierpień 2026 (3)
  • lipiec 2026 (4)
  • czerwiec 2026 (1)
  • maj 2026 (2)
  • kwiecień 2026 (2)
  • luty 2026 (2)
  • grudzień 2025 (2)
  • listopad 2025 (1)
  • październik 2025 (2)
  • lipiec 2025 (1)
  • maj 2025 (1)
  • kwiecień 2025 (1)
  • styczeń 2025 (1)
  • grudzień 2024 (2)
  • październik 2024 (1)
  • wrzesień 2024 (1)
  • sierpień 2024 (1)
  • czerwiec 2024 (1)
  • maj 2024 (1)
  • marzec 2024 (2)
  • styczeń 2024 (1)
  • grudzień 2023 (1)
  • listopad 2023 (2)
  • październik 2023 (2)
  • wrzesień 2023 (1)
  • lipiec 2023 (1)
  • czerwiec 2023 (1)
  • maj 2023 (1)
  • kwiecień 2023 (1)
  • marzec 2023 (2)
  • luty 2023 (1)
  • styczeń 2023 (1)
  • listopad 2022 (1)
  • październik 2022 (1)
  • wrzesień 2022 (1)
  • sierpień 2022 (1)
  • lipiec 2022 (1)
  • czerwiec 2022 (1)
  • maj 2022 (1)
  • kwiecień 2022 (1)
  • marzec 2022 (1)
  • luty 2022 (2)
  • styczeń 2022 (1)
  • grudzień 2021 (2)
  • październik 2021 (2)
  • sierpień 2021 (1)
  • lipiec 2021 (1)
  • czerwiec 2021 (3)
  • maj 2021 (1)
  • kwiecień 2021 (1)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (1)
  • listopad 2020 (1)
  • wrzesień 2020 (1)
  • sierpień 2020 (1)
  • maj 2020 (1)
  • kwiecień 2020 (1)
  • marzec 2020 (1)
  • styczeń 2020 (1)
  • grudzień 2019 (2)
  • listopad 2019 (1)
  • wrzesień 2019 (1)
  • sierpień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (1)
  • czerwiec 2019 (1)
  • maj 2019 (1)
  • kwiecień 2019 (2)
  • marzec 2019 (1)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (1)
  • grudzień 2018 (1)
  • listopad 2018 (3)
  • październik 2018 (1)
  • wrzesień 2018 (2)
  • sierpień 2018 (2)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (2)
  • maj 2018 (1)
  • kwiecień 2018 (1)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (2)
  • styczeń 2018 (1)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (1)
  • sierpień 2017 (2)
  • lipiec 2017 (1)
  • czerwiec 2017 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (1)
  • luty 2017 (1)
  • styczeń 2017 (4)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Maciej "mat_eyo" Matejko | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Ćwierć tony planszówek #24 – Na jakie gry czekamy w 2023? Link to: Ćwierć tony planszówek #24 – Na jakie gry czekamy w 2023? Ćwierć tony planszówek #24 – Na jakie gry czekamy w 2023? Link to: Ćwierć tony planszówek #25 – Zapowiedzi polskich wydawnictw na 2023 Link to: Ćwierć tony planszówek #25 – Zapowiedzi polskich wydawnictw na 2023 Ćwierć tony planszówek #25 – Zapowiedzi polskich wydawnictw na 202...
Scroll to top Scroll to top Scroll to top