Szybki rzut oka na okołoessenowe nowości

Mój przyjaciel Kuba, czyli współprowadzący ze mną Ćwierć Tony Planszówek KubaP, od lat ma pewną tradycję, w której dzielnie mu towarzyszę. W pierwszym możliwym terminie po targach w Essen spotykamy się w domku na Mazurach, aby przez weekend (lub ciut dłużej) ogrywać przywiezione przez Kubę nowości. Zawsze na wyjazdach drogę na stół znajdzie też coś wydanego wcześniej, ale głównym daniem są esseNówki. W tym roku do ekipy ogrywaczy dołączył nasz kolega Franek, który od pewnego czasu jest naszym stałym partnerem do gier. Postanowiliśmy krótko podsumować sprawdzone gry w formie kilku zdań od każdego z nas. Opinie są najczęściej po jednej, maksymalnie po kilku rozgrywkach.

Kutná Hora: The City of Silver

Kuba 4/10: Jedno z większych rozczarowań wśród gier przywiezionych z Essen – pewnie też dlatego, że oczekiwania były duże. Miało być kolejne wspaniałe euro od CGE, a wyszedł chaotyczny, nieprzewidywalny potworek z niską decyzyjnością graczy i totalnie niesatysfakcjonującą rozgrywką. Na plus: śliczne wydanie.

Franek 4.5/10: Po zapowiedziach gry miałem duże nadzieje, po lekturze instrukcji nieco zaniepokojenia. Niestety rozgrywka potwierdziła te sygnały, było nudno, chaotycznie, szczególnie w drugiej połowie gry, kiedy to właśnie powinno być ciekawiej. Maciek, odnosząc się do pudełka, powiedział: Smutna Nora. Dla mnie te dwa słowa opisują wrażenia z rozgrywki.

Maciek 4/10: Sam pomysł z brakiem fizycznych zasobów w grze, obrotem wyłącznie kasą i zamkniętą ekonomią był szalenie intrygujący. Niestety całość rozbija się o losowość, chaotyczność i przeraźliwy brak kontroli. Wartości surowców zmieniają się w niedający się przewidzieć sposób, bardzo dużo czynników jest zależnych od innych graczy, co sprawia, że planowanie ma mało sensu. Sposób odblokowywania punktacji po 3 i 4 rundzie jest absurdalny. 

 

Silver & Gold Pyramids

Kuba 8/10 Godna następczyni swojej poprzedniczki o pirackiej wyspie. Tu jest chyba nawet ciekawiej, bo wykreślając, musimy podejmować istotne decyzje o tym, czy chcemy mieć łatwiej, ale tracić punkty, czy bardziej się nastarać, ale potencjalnie dać innym graczom uciec z wynikiem.

Franek 8/10: Lubię pierwszą grę z tej serii, mimo swoich wad, część druga miło mnie zaskoczyła, szczególnie po drugiej partii. Wydaje się nieco mniej losowa i daje wrażenie większej decyzyjności, wybory są mniej oczywiste. Czekam na swoją kopię.

Maciek 7/10: Niezła wykreślanka, trochę lepsza od pierwowzoru, ale nadal najfajniejszym jej elementem jest dreszczyk mazania flamastrem po kartach 😉 Mam też wrażenie, że przy czterech graczach jedna osoba będzie punktowo poszkodowana podczas zbierania par ukończonych kart. Gra się przyjemnie, ale niczego nie urywa – to nie była nawet najlepsza wykreślanka tego wyjazdu, nie mówiąc już o tym gatunku ogólnie.

 

Point City

Kuba 8.5/10 Lepsze niż Point Salad, fajne, ciekawe wybory. Szybka rozgrywka, satysfakcjonujące zbieranie zestawów.

Franek 7.5/10: Zagrałem dwa razy, oba bardzo satysfakcjonujące. Nadal to szybka, prosta gra z dużą dozą losowości, na szczęście taką poniżej mojego marginesu tolerancji. Fajne poczucie coraz większych możliwości w miarę upływu czasu.

Maciek 7.5/10: Point Salad było słabe, Point City jest dużo lepszą grą. Szybka, z dużą liczbą decyzji i fajnym, trochę splendorowym uczuciem rozwoju.

 

Rolling Realms + Millennium Blades Promo Pack

Kuba 1/10 Testowaliśmy promkę (Millennium Blades), okazało się, że psuje grę/nie działa. Do kosza.

Franek 2/10: RR lubię, niestety popełniliśmy błąd i pokazując grę naszym żonom dołączyliśmy do niej promkę Millennium Blades. Wprowadza ona niepotrzebny chaos, psuje podstawowe założenia gry, było mi przykro, że dziewczyny w pierwszej rundzie nie mogły cieszyć się grą.

Maciek 2/10: Rolling Realms to przyjemna, ciekawa wykreślanka. Promka inspirowana Millennium Blades jest fatalna. Pół biedy, że jej minigierka jest nieciekawa. Problem jest taki, że rozwala ona podstawowy mechanizm gry.

 

Zuuupa

Kuba 6.5/10 Bardzo bym chciał w to zagrać z dziećmi, granie z dorosłymi wydaje mi się mijać z celem. Sympatyczne, ale losowe jak tylko się da.

Franek 6/10: Bardzo prosta, losowa gra, bawiłem się nieźle, ale to nie moje rewiry. Natomiast jeśli ktoś zaproponuje, to zagram, nie będę miał poczucia straty 15 minut życia.

Maciek 7/10: Szybka i sprytna w swoich założeniach gra karciana w zbieranie zestawów wspólnie, na całym stole. Gra bynajmniej nie jest koopem, wręcz przeciwnie – jest tu miejsce na wredne zagrania. Dla mnie to gra w podobnych rewirach, co 6. Bierze, przy czym w Zuuupie jest więcej świadomych decyzji do podjęcia. 

 

Podziemne Imperium

Kuba 7.7/10 Bardzo miłe budowanie kombosów. Podoba mi się sposób, w jaki rośnie nasz stół, jak kolejne umiejki odpalają się jedna po drugiej. Miałem dużą frajdę z gry. Wyraźnie losowa, ale też bardzo szybka. Na minus wykonanie – spodziewałem się efektu “wow”, a dostałem np. kryształki (znaczniki punktów) o nierozróżnialnych kolorach.

Franek 6.5/10: Po opisie spodziewałem się super budowy silniczka z poczuciem przyrostu siły jego działania, na wzór 51. Stanu. Dostałem szybką, dość losową grę, w której jest przyjemne odpalanie kombosów, ale ani nie mamy czasu ani zbyt wielu możliwości. Dodatkowo wykonanie gry woła o pomstę do nieba. Dla mnie niekoniecznie…

Maciek 6/10: Ciężki do oceny tytuł. Z jednej strony rozczarowanie, bo gra jest losowa, wydarzenia są od czapy, a odpalane kombosy nie dają takiej frajdy, jaką wydaje się, że powinny. Z drugiej gra jest bardzo szybka i jak na krótki czas rozgrywki można trochę pokombinować. Dla mnie jednak ogólnie za mało tu mięska i możliwości kontroli. Na minus jakość wydania, nawet patrząc przez pryzmat ceny – instrukcja wygląda jak drukowana w punkcie ksero, za to mamy drewniane meeple wozów z naklejkami. Po co, skoro zwykłe żetony byłyby wystarczające? Dodatkowo kolory znaczników PZ są oburzająco podobne. To nawet nie jest niebieski i zielony, to jest zielono-niebieski i niebiesko-zielony.

 

Terraformacja Marsa: Gra Kościana

Kuba 8.5/10 Szybsze od oryginału, a podobnie satysfakcjonujące. Może zaboleć losowość rzutów kośćmi. Jeśli podobał Wam się Roll to the Galaxy w odniesieniu do Race’a, to i turlana Terraformacja Was nie zawiedzie.

Franek 8/10: Szybka rozgrywka i sporo różnych możliwości rekompensuje oczywistą losowość z połączenia kości i kart. Podobnie, jak Kuba, mam skojarzenie z tym jak dobrze działał Roll for the Galaxy. Bardzo miłe zaskoczenie.

Maciek 8.5/10: Po kiepskiej Ekspedycji Ares podchodziłem do kościanej Terraformacji ostrożnie, ale jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie. Tak się powinno robić kościane implementacje dużych gier – czuć ducha oryginału, ale gra ma swój wyraźny charakter. Dużo tu wyścigu, mam wrażenie, że dużo trudniej przedłużać tutaj koniec gry, robiąc punkty gdzieś na boku. Bardzo fajne jest też decydowanie jak często poświęcić swój ruch na produkcję i czy jeszcze warto wystawiać zielone karty, które tę produkcję podbijają. Całość jest szybka, emocjonująca i bardzo sprawna mechanicznie. 

 

Auch schon clever (dziecięca wersja Rzuć na Tacę)

Kuba 8/10 i Zosia 10/10 Naprawdę fajna “moja pierwsza wykreślanka” z ciekawymi (nawet dla dorosłego) wyborami, a jednocześnie na tyle prosta, że pięcioipółlatka łapie zasady w trymiga. 

Franek 7/10: Zupełnie dla mnie niespodziewanie zagrałem z Kubą i Zosią – byłem zaskoczony, że proste zasady (w pełni zrozumiałe dla pięciolatki) nie powodują, że gra jest dla dorosłych nudna. Bardzo miłe zaskoczenie.

 

Rome in a Day

Kuba 8.5/10 Och, jakie dobre! Ja dzielę, Ty wybierasz plus prościutkie układanie kafelków. Jak dla mnie zjada Kingdomino! I partia trwa kwadrans! (Potencjalny minus: nie wiem, jak to będzie sensownie działać w dwie osoby).

Franek 7.5/10: Bardzo dobrze się bawiłem. Niby prościzna, ale wybory wcale nie oczywiste: czym skusić przeciwnika i na co mogę liczyć od drugiego, sporo fajnych emocji jak na 15 minut gry. Ale z drugiej strony – dobrze, że właśnie tyle czasu trwa.

Maciek 5.5/10: Chłopaki wyżej odrobinę przesadzili z tymim piętnastoma minutami, ale faktycznie gra jest szybka. Na jej nieszczęście jest to jej jedyna zaleta. Wybory podczas dzielenia zestawów były dla mnie może nie tyle oczywiste, co nie czułem, żeby miały jakiekolwiek znaczenie. Wybory podczas pozyskiwania zestawów od przeciwników były już oczywiste i nudne. Faza układania jest automatyczna, decyzje tam są iluzoryczne. Mechanika “ja dzielę, ty wybierasz” nie jest moją ulubioną, a tutaj na dodatek cała reszta gry jest nudnawa i nie wywołuje emocji.

 

Cat in the Box: Deluxe Edition

Kuba 9/10 Lewówka, w której karta ma taki kolor, jaki chcemy 😉 Jeśli lubicie trick-taking, to MUSICIE spróbować. Jeśli nie lubicie – trzymajcie się od tego z daleka, bo to wywija myślenie o lewych na drugą stronę i robi z mózgiem dziwne rzeczy 😉

Franek 7.5/10: Ta gra zrobiła mi z mózgu galaretę, natomiast kiedy o niej myślę, to mam przyjemne wrażenia. Bardzo ciekawe podejście do trick-takingu. Nadal nie wiem, czy to gra dla mnie, ale nie odmówię partii, bo wiem, że będzie ciekawie.

Maciek 7.5/10: Lubię trick-takingi, choć z reguły jestem w nie słaby. Ciężko mi wygrywać w lewówki, w których karty mają określone kolory, więc gra, w której karta na ręku ma potencjalnie dowolny kolor, wywołała w moim mózgu trwałe uszkodzenia. Mimo wszystko bawiłem się bardzo dobrze i gdyby nie fakt, że ta gra to nisza w niszy nisz, to na pewno bym sobie ją kupił. Niemniej zawsze chętnie zagram, choć obawiam się, czy z biegiem czasu wyjątkowa dla tej gry losowość nie zacznie być problemem. 

 

The White Castle

Kuba 5/10 Bardzo taktyczna gra, jak na głębię, którą chciałaby zaoferować. Jest kilka świetnych pomysłów, ale w turze każdego gracza tak wiele może się zmienić na planszy, że gra daje wrażenie absurdalnej losowości jak na euro. Muszę spróbować w dwie osoby, może będzie lepiej, ale na razie jednak pachnie kasztanem.

Franek 4/10: Bardzo ładna i bardzo nudna gra z pozornie ciekawymi pomysłami. Ciągłe zmiany na planszy i oczywiste akcje przynoszące punkty na koniec gry, a jednocześnie wymuszające zmiany głównej części planszy powodują, że planowanie nie miało sensu. Nawet pojawiające się nagle możliwości wywijania niesamowitych kombosów nie ratowały dla mnie tej gry.

Maciek 3/10: Lubię taktyczne gry, z tym zastrzeżeniem, że muszą mieć sens i być dobre. The White Castle nie spełnia żadnego z tych warunków. Pomysł ze zmieniającymi się, losowo przypisanymi do kości akcjami jest dobry w teorii, ale kuleje realizacja. Gra jest absurdalnie losowa i komicznie niekontrolowalna. Daje złudzenie wielu opcji do wyboru, które wnosi jedynie downtime. Cały szkielet rozgrywki jest dosyć prostacki i nudny – zbierz zasoby, wymień w ten czy inny sposób na punkty, powtórz. Kutna Hora rozczarowała mnie najbardziej, bo miałem w stosunku do niej wymagania, ale to The White Castle jest najgorszą grą wyjazdu.

 

Wampir: Maskarada – Wendeta

Kuba 8/10 Wiem, że to nie jest gra z Essen, ale akurat mieliśmy okazję poznać. Jestem zachwycony! Generalnie nie grywam w tytuły oparte na negatywnej interakcji, ale tutaj jest szybko i konkretnie. Cudownie oddany klimat wampirzego Świata Mroku. Taktyczne, karciane area majority z supermocami.

Franek 7/10: Grałem w to dawno temu, chciałem odświeżyć z Kubą i Maćkiem, bo to gra w ich typie. Ja nadal nie jestem przekonany, gra mi się w nią bardzo dobrze, nie jest to po prostu to, co przynosi mi dużą satysfakcję. Natomiast instrukcja i oprawa graficzna dodatkowo mnie od niej odpychają. Zagram, ale sam proponował nie będę.

Maciek: 7.5/10: Podchodziłem z pewnymi obawami, ale bawiłem się naprawdę dobrze! Lubię karcianki z różnymi efektami i słowami kluczowymi, lubię deckbuilding, tutaj mam zmiksowaną namiastkę obu. Rozgrywka jest dosyć, nomen omen, krwiożercza, może odrobinę zbyt ostra jak na mój gust, ale wynagradza to fajnymi wyborami do podjęcia i zupełnie różnymi charakterami rodów, którymi gramy. Co do tych ostatnich, to wolałbym jednak mieć trochę większy wpływ na sposób gry mojej frakcji. Przez chwilę zastanawiałem się nad zakupem, ale powstrzymały mnie dwie rzeczy – fakt, że gra działa od trzech osób oraz to, że w gatunku “dokładamy karty do miejsc i licytujemy się o nie siłą tych kart” jest tylko jeden król – Blood Bowl Menadżer Drużyny!

 

Ancient Knowledge

Kuba 8/10 Bardzo świeży, kombogenny tableau builder z fajnym twistem: karty powoli zsuwają się w otchłań przeszłości, tracąc w końcu swoje świetne umiejki, a po drodze musimy ściągać z nich drogocenną wiedzę, bo jak tego nie zrobimy, da nam punkty ujemne. Bardzo fajne!

Franek 7.5/10: Bardzo ładny tableau builder z kilkoma świeżymi pomysłami. Wspaniałe poczucie budowy silniczka, sporo możliwości kombinowania. Jednak brakowało tu trochę magii, było poprawnie. Z chęcią zagram, mieć nie potrzebuję. Na plus wykonanie.

Maciek 6.5/10: Na pierwszy rzut oka gra wydaje się świeższa, niż jest w rzeczywistości. Mechanika starzenia się kart jest ok, nie rewolucjonizuje gatunku. Zdarzają się fajne kombosy, ale niestety większość kart ma bardzo bazowe efekty – X punktów jeśli masz już Y kart danego typu czy zagrywanie kart Y jest tańsze itd. Na plus ładne ilustracje, wykonanie (karty promo do tej gry to absolutnie najładniejsze karty, jakie w życiu widziałem, wliczając różne foile z gier CCG) i walor edukacyjny. Zagrać zagram, choć w gatunku gier z budową stołu jest sporo lepszych pozycji..

 

Evacuation

Kuba 6/10 Pierwsza rozgrywka była koszmarnie frustrująca. Suchy oszukuje nas, mówiąc “masz tyyyyyyle możliwości”, a tak naprawdę jest zawsze ruch optymalny, jednak wygenerowanie go zużyje Wam tyle RAM-u, że dla mnie to już nie jest frajda, a praca. Trochę syndrom Uczty dla Odyna. Spróbuję w dwie osoby, ale na razie jestem rozczarowany.

Franek 8.5/10: Dla mnie gra tego wyjazdu! Miałem spore obawy, bo ostatnio Suchy nie trafiał w mój gust, ale tutaj dał mi mięsiste euro z poczuciem wyścigu i mnóstwem ciekawych i często nieoczywistych wyborów. Graliśmy w wariant bez punktacji i z akcjami tylko z planszetek graczy, nie z kart – bardzo jestem ciekawy wariantu pełnego, czekam na swój egzemplarz.

Maciek 8/10: Graliśmy w sugerowany na pierwszą rozgrywkę wariant i już było trudno, ale szalenie satysfakcjonująco. To jest jedna z tych gier, w których po poznaniu zasad i spojrzeniu na sytuację początkową myślisz “do spełnienia celu gry będę potrzebował nie czterech, a czterdziestu tur! Przecież zrobienie tego w cztery jest niemożliwe!”. W trakcie gry się rozpędzasz, maszyna działa coraz sprawniej i na koniec, kiedy uda się wszystko (albo prawie wszystko, jak w moim przypadku) ogarnąć, to autentycznie czuć dumę. Jak już wspominałem, nie jest to łatwe, bo dla mnie to najtrudniejsza gra w dorobku Suchego, ale bawiłem się wyśmienicie. Już nie mogę doczekać się kolejnej rozgrywki.

 

Walking in Burano: Roll&Write

Kuba 7/10 Bardzo miła wykreślanka, w której mamy 10 różnych możliwych końcowych punktowań, z których wykorzystamy maksymalnie 6. Trochę upierdliwe jest dla mnie ciągłe przypominanie sobie, co zapunktuję i gdzie. Druga rozgrywka już trochę mniej mnie tym drażniła, więc może to kwestia ogrania.

Franek 7.5/10: Bardzo fajna implementacja karcianki… na tyle fajna, że podobała mi się bardziej niż oryginał.

 

Tucana Builders

Kuba 3/10 “Weźmy świetną wykreślankę z wytyczaniem ścieżek i zróbmy z niej śliczną grę kafelkową, a potem obwarujmy ją tak frustrująco ciasnymi ograniczeniami, że nikt nie będzie w stanie czerpać przyjemności z rozgrywki.” Jeśli taki był pomysł na te Tucany, to zrealizowano go w 100%.

Franek 3/10: Bardzo frustrująca gra, bezsensowne układanie kompletnie losowych kafelków, bez możliwości zaplanowania czegokolwiek.

Tucana 3.5/10: Przy kościanej Terraformacji pisałem, że tak powinno się robić małe implementacje dużych gier. Tutaj mamy sytuację odwrotną – doskonały przykład na to, jak łatwo można zepsuć mniejszą grę (w tym przypadku wykreślankę), próbując zrobić z niej dużą grę. Losowa, upierdliwa i irytująca gra. W każdej z dwóch rund zagrywamy 12 kafelków – 2 razy towarzyszy temu radość/ulga, że dostaliśmy pasujący kafelek, w 10 przypadkach frustracja. 

 

Draft & Write Records

Kuba 8/10 Bardzo ciekawa, cięższa wykreślanka z draftem kart, w której tworzymy legendarny zespół rockowy. Dała mi mnóstwo frajdy i mam ogromną ochotę zagrać ponownie.

Franek 7.5/10: Bardzo miłe zaskoczenie z gry, o której istnieniu nie wiedziałem i w którą nie planowałem grać. Wykreślanka z draftem, daje miłe poczucie, że coraz więcej jestem w stanie zrobić, coraz więcej możliwości odpalania bardzo satysfakcjonujących kombosów. Ja bym jedynie poprawił co nieco z celami – trafiają się bardzo proste lub bardzo trudne, bez żadnej kontroli ile ich będzie na raz, albo jakie od nas trafią. Na duży plus tematyka i wykonanie. Czekam aż pojawi się w sprzedaży.

Maciek 7.5/10: Fajna, cięższa wykreślanka. Z reguły nie lubię zamkniętego draftu, tutaj mi nie przeszkadza, a nawet pasuje mechanicznie. Sporo tutaj tworzenia kombosów, lecz nie za dużo, jak np. w kościanym Gangesie czy Murze Hadriana. Sporo różnych źródeł punktów, fajny temat, ładna oprawa graficzna. Jak tylko będzie dostępna do kupna, to na pewno dodam do kolekcji.

 

The Hunt

Franek 7.5/10: Zaskakująco ciekawa asymetryczna dwuosobówka osadzona w trakcie drugiej wojny światowej na Atlantyku. Jeden z graczy w tajemnicy porusza się po planszy niemieckim krążownikiem i próbuje zatopić brytyjskie statki handlowe. Drugi z graczy próbuje ich bronić i jednocześnie wytropić wroga. Bardzo satysfakcjonująca rozgrywka, do ostatniego momentu każdy z nas miał szansę na zwycięstwo.

Maciek 7.5/10: Znajomy ostrzegał mnie przed grą, twierdząc, że to nędzne popłuczyny po Watergate i nie dorasta jej do pięt. Na szczęście zdążyłem kupić The Hunt przed jego wiadomością i bardzo dobrze się złożyło! Gra ma oczywiście dość istotny element losowości, ale wydaje się być ona dosyć zarządzalna, skoro do ostatnich ruchów obaj z Frankiem walczyliśmy o zwycięstwo. Bardzo fajne jest to, że obie strony grają asymetrycznie i wymagają innego podejścia. Brytyjczycy mają przewagę siły, ale muszą mądrze pozycjonować okręty i próbować znaleźć Grafa Spee. Niemcy muszą pozostawać w ukryciu, mają narzędzia do blefu, a ich rozgrywka ma mocno partyzancki charakter – hit & run. Gra pozostawiła po sobie bardzo przyjemne wrażenie, nie mogę się doczekać kolejnej rozgrywki, tym razem prowadząc Kriegsmarine.

 

Challengers!

Kuba 9/10 Wahałem się, czy dać tej grze 2 czy 9. Niby to turbo losowa i wręcz głupkowata gra w wojnę, ale jednak budowanie tych swoich talii i obserwowanie jak sobie potem radzą w grze, daje mi tonę frajdy. Magia planszówek 😉

Franek 8/10: Kiedy usłyszałem, że to w zasadzie gra w wojnę z twistem to pukałem się w głowę. Kiedy usłyszałem od kilku osób, których zdanie cienie, że to dobre – zaintrygowało mnie to. Okazało się, że ten twist właśnie wprowadza złudzenie realnego wpływu na grę, a to z kolei prowadzi do bardzo emocjonującej rozgrywki, która jest już czystą losowością. Wrażenia jakby uprawiało się hazard. 

Maciek 8.5/10: W teorii ta gra nie powinna działać, w praktyce działa cudownie i daje masę frajdy. Jest to dla mnie jedno z największych zaskoczeń ostatnich lat. Lubię nazywać tę grę “odwróconym Mindbugiem”. Mindbug mami nas hasłem “konfrontacyjna karcianka a’la LCG, w której nie musisz martwić się budową talii, bo talię masz losową, ale za to rozgrywka to 100% twoich decyzji”. Dla mnie te obietnice są niespełnione, bo przez brak znajomości swojej talii rozgrywka nie ma większego sensu, jest paraliżująco losowa. Challengers przesuwa wajchę całkowicie w drugą stronę. Sama karciana minigra przeciwko drugiemu graczowi jest automatyczna, przez większość czasu nie wymaga od nas żadnych decyzji. Cała frajda leży jednak w fazie rozwoju talii, dodawania do niej między meczami coraz silniejszych kart i próbie takiego ułożenia talii, żeby kombosy w niej zadziałały nawet mimo automatycznej rozgrywce. Kapitalny, szalony i ryzykowny pomysł, który działa niesamowicie!

 

Tyle udało się zagrać, niestety na wiele gier zabrakło czasu. Będziemy nadrabiać to przy najbliższej okazji, a mam tu na myśli takie tytuły, jak Anunnaki, Planta Nubo, Arborea, Ekspedycje czy World Wonders. W miarę możliwości będę edytował ten wpis, dodając wrażenia z kolejnych gier.


Wszystkie zdjęcia pochodzą z serwisu BoardGameGeek.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *