Sentient, czyli cyberpunk tylko z nazwy (Rebel Times nr 139)

Kolejne numery Rebel Times miałem wrzucać na bieżąco, niestety początek kwietnia trochę przespałem. Numer dostępny jest już od tygodnia, a w nim moja recenzja Sentient, czyli cyberpunkowej (meh) gry kościanej (yay!). Warto zauważyć, że sam miesięcznik przeszedł spory lifting, m.in. przywrócono pionowy układ tekstu, dzięki czemu wygodniej powinno się go czytać na komórkach 🙂 Poniżej kilka cytatów z recenzji i oczywiście link do całości.

Czytaj więcej

Teotihuacan, czyli boskie Miasto Bogów (Rebel Times nr 138)

Półtora roku temu zacząłem pisać recenzje do miesięcznika Rebel Times i od tego czasu w każdym numerze znajduje się co najmniej jeden mój tekst. Wiem, że nie wszyscy czytują regularnie Rebel Times, dlatego postanowiłem na bloga wrzucać linki do poszczególnych numerów z moim udziałem. Każdy wpis będzie zawierał jakiś fragment recenzji, być może dodatkowe spostrzeżenia i oczywiście link do pobrania pdf. W najbliższych dniach dodam wszystkie numery, w których publikowałem, a od kwietnia wpisy będą pojawiały się na bieżąco.

Czytaj więcej

Broom Service, czyli obsługa miksturowa (Rebel Times nr 137)

W tym numerze Rebel Times osoba odpowiedzialna za skład sprawiła mi niemiłą niespodziankę. Nie dość, że wstawiła zdjęcie innej gry (to poprawiłem wrzucając poprawny obrazek), to jeszcze podpięła do mojej recenzji plusy i minusy z zupełnie innego tekstu. Wrzucę je poniżej, ale i tak gorąco zapraszam do lektury całości (strona 16):

Czytaj więcej

Orbis + Tyrants of the Underdark: Expansion Decks – Aberrations & Undead (Rebel Times nr 136)

Miesiąc temu mogliście przeczytać recenzję Tyrants of the Underdark, tym razem opisałem dodatek (strona 31). Dodatkowo recenzja gry familijnej, w której przyjdzie nam wcielić się w bogów (strona 25):

Czytaj więcej

Tyrants of the Underdark + Welcome to (Rebel Times nr 135)

Grudniowy numer Rebel Times to moje nieoczekiwana płodność twórcza (chyba magia świąt) i aż dwa teksty. Miks area control z deckbuildingiem (z twistem!), czyli Tyrants of the Underdark (strona 26) oraz przedstawiciel niezwykle ostatnio modnego gatunku skreślanek, czyli Welcome to (strona 29). Czytaj więcej

Forum Trajanum, czyli koń trajański

Gdybyście mniej więcej rok temu zapytali mnie o ulubionego projektanta gier planszowych, to odpowiedziałbym bez chwili namysłu, za to z odrobiną ironii za tak banalne pytanie. Przecież to oczywiste, że Stefan Feld! Zapytany dziś, po dłuższym zastanowieniu stwierdziłbym, że nie jestem w stanie wybrać jednego, a czołowa trójka to Feld, Vlada Chvaatil i Vladimir Suchy. Czytaj więcej

Anachrony, czyli nie (i)graj z czasem

Ludzkość od zarania dziejów ma w sobie romantyczną tęsknotę, która napędza nas do rozwoju. Najpierw były to marzenia o lataniu, które doprowadziły do pokonania grawitacji i pozwoliły człowiekowi na opuszczenie naszej planety. Po okiełznaniu przestrzeni ludzkość spojrzała tęsknie w stronę czasu. Podróże w czasie od dawna są wdzięcznym obiektem w literaturze z gatunku fantastyki naukowej oraz grach video, nic więc dziwnego, że tematyka ta dotarła również do planszówek. Czytaj więcej

Carpe Diem, czyli graj tak, jakby jutra miało nie być (Rebel Times nr 134)

Stefan Feld nie rozpieszcza w ostatnich latach. Jeden z moich ulubionych autorów serwował nam dobre gry, ale nieprzystające do wcześniejszych hitów (Wyrocznia Delficka), nudne przeciętniaki (Forum Trajanum) i niegrywalne buble (Merlin). Gdzie w tym zestawieniu plasuje się Carpe Diem? Zapraszam do lektury (strona 15):

Czytaj więcej

Clank! Sunken Treasures (Rebel Times nr 133)

Clank to dosyć prosty deckbuilder, który okazała się wielkim hitem. Polska wersja (Brzdęk) zgarnęła tytuł Gry Roku 2018. Jeśli jakimś cudem nie słyszeliście jeszcze o tej grze, to zapraszam do mojej recenzji podstawki. Nic dziwnego, że dość szybko doczekaliśmy się dodatków. Czy pierwszy z nich trzyma poziom podstawki? Zapraszam do lektury (strona 9):

Czytaj więcej

Clank, czyli kradzione nie tuczy, kradnący już tak

Zaan był dobrze przygotowany do tej wyprawy. Miał mapę podziemi, linę z kotwiczką,  pojemny plecak i swój komplet wytrychów. Po drodze zgarnął również miksturę leczniczą, tak na wszelki wypadek. Złodziej wiedział, że przed wyruszeniem w drogę, należy zebrać drużynę, więc towarzyszyło mu dwóch wprawionych w walce najemników, tropicielka i alchemik. Wydawało się, że miał wszystko, aby z leża smoka wyjść nie tylko z głową, ale i łupem, który ustawi go do końca życia. Tego dnia zabrakło mu jednak najważniejszej rzeczy w złodziejskim fachu – szczęścia… Czytaj więcej