Ćwierć tony planszówek #56 – Przegląd gier Stefana Felda
Najnowszy odcinek bez zwyczajowej topki, ale za to z biciem rekordu!
Czytaj dalej
Najnowszy odcinek bez zwyczajowej topki, ale za to z biciem rekordu!
Czytaj dalej
Od ostatniej recenzji opublikowanej na blogu minęło zdecydowanie zbyt wiele czasu. Globalna pandemia i związane z nią obostrzenia skutecznie utrudniają ogrywanie nowości, jednak nie mogę zrzucać całej winy na izolację. Prawda jest taka, że dopadł mnie również ostry przypadek lenistwa 😉 i nie po drodze mi było do klawiatury. Ostatnio częściej można mnie usłyszeć niż przeczytać, jednak dziś wracam na stare śmieci i mam nadzieję, że uda mi się odrodzić niczym tytułowemu feniksowi.
Mimo różnych zapewnień, że „wirus jest już w odwrocie”, pandemia trwa w najlepsze i nadal stawia nasze życia na głowie. Nie inaczej jest z planszówkami. W trakcie pandemii gram zdecydowanie mniej, najczęściej dwuosobowo z żoną, od wielkiego dzwonu zdarzają się partie we trójkę. Mocno utrudnia to ogrywanie nowości do recenzji, bo jednak zawsze chciałoby się sprawdzić grę we wszystkich składach osobowych. Ten czas wydaje się więc idealny na publikację jakiejś topki. Zwłaszcza że napatoczył mi się ciekawy temat. Czytaj dalej
Gdybyście mniej więcej rok temu zapytali mnie o ulubionego projektanta gier planszowych, to odpowiedziałbym bez chwili namysłu, za to z odrobiną ironii za tak banalne pytanie. Przecież to oczywiste, że Stefan Feld! Zapytany dziś, po dłuższym zastanowieniu stwierdziłbym, że nie jestem w stanie wybrać jednego, a czołowa trójka to Feld, Vlada Chvaatil i Vladimir Suchy. Czytaj dalej
Stefan Feld nie rozpieszcza w ostatnich latach. Jeden z moich ulubionych autorów serwował nam dobre gry, ale nieprzystające do wcześniejszych hitów (Wyrocznia Delficka), nudne przeciętniaki (Forum Trajanum) i niegrywalne buble (Merlin). Gdzie w tym zestawieniu plasuje się Carpe Diem? Zapraszam do lektury (strona 15):
