• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Maciej "mat_eyo" Matejko
  • Recenzje
  • Ćwierć tony planszówek
  • Kronika Doświadczonego Neofity
  • Felietony
  • Jak oceniam
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI
Planszowa pula genow

Planszowa pula genów

12 stycznia 2017/5 komentarzy/w Felietony/Autor Maciej "mat_eyo" Matejko

Kiedy siedziałem po Wigilii wpatrzony w kolejne planszówki, które znalazłem pod choinką i zastanawiałem się, kiedy to wszystko ogram, w mojej głowie pojawiło się pytanie. Co jest potrzebniejsze do uprawiania naszego hobby, gry czy gracze? Bez gier nie mamy w co grać, bez ludzi nie mamy z kim. Pytanie samo w sobie ciekawe (choć z gatunku tych o kurze i jajku) i warte dyskusji, lecz dziś wykorzystam je tylko jako punkt wyjścia do dalszych przemyśleń.

Przyjmijmy więc sytuację komfortową. Mamy stałe grono graczy, na naszej półce jest kilka fajnych tytułów. Nie musimy martwić się ani o ludzi, ani o gry, więc możemy czerpać radość z kolejnych rozgrywek. Pytanie tylko, czy z biegiem czasu ta radość nie przygaśnie, a w nasze partie nie zacznie wkradać się męcząca schematyczność? „Bzdura!” krzykniecie, „Przecież po to mamy wiele gier w kolekcji, aby nie grać w jedną do znudzenia”. Oczywiście, jest to prawda, jednak spójrzmy na problem z trochę innej strony.

G(r)enetyka

W biologii funkcjonuje termin chowu wsobnego. Opisuje on sytuację, w której kojarzą się osobniki o bliskim pokrewieństwie, zwykle wskutek zmniejszenia obszaru występowania danego gatunku i izolacji od innych jego przedstawicieli. Postępowanie chowu wsobnego przez kilka generacji może skutkować uwydatnieniem schorzeń genetycznych wśród potomstwa, a także degeneracją puli genów. Świetnym przykładem jest dynastia Habsburgów, której członkowie zawierali małżeństwa między sobą.

Karol II prezentuje tzw. wargę habsburską, schorzenie genetyczne, przekazywane w jego rodzinie między pokoleniami w wyniku małżeństw zawieranych na granicy kazirodztwa

Karol II Habsburg

Czas więc na mały eksperyment myślowy. Przyjmijmy więc, że każda rozegrana partia gry planszowej jest naszym „dzieckiem”, powstałym przy pomocy gry i współgraczy. Partia taka zostaje w naszej pamięci, stając się częścią nas, w ten sposób uczymy się zarówno gry, jak i ludzi, z którymi gramy. Kolejna rozgrywka jest już potomstwem trochę innych nas, zmienionych przez doświadczenia z poprzedniej partii. Jest więc niejako kolejnym pokoleniem rozgrywek w grę planszową. Zgodnie z definicją chowu wsobnego, jeśli gramy ciągle z tymi samymi osobami, to zamykamy naszą planszową pulę genów. Zaczynamy uczyć się graczy. Tak, graczy zdecydowanie bardziej niż gier! Każda gra (ok, poza Dominionem 😉 ) ma zamkniętą regrywalność, której limit prędzej czy później jesteśmy w stanie osiągnąć. Zdecydowanie łatwiej jest poznać grę niż człowieka, co ważniejsze jednak gra nie uczy się nas, gra jest ciągle taka sama. Co innego z ludźmi. Kiedy my poznajemy styl gry danej osoby, ona robi to samo — uczy się nas.

Gen obosieczny

Zjawisko to może mieć pozytywne konsekwencje, zwłaszcza w grach z dużą sceną turniejową. Weźmy dla przykładu karcianki LCG. Grając w zamkniętym gronie (scena lokalna), wyrabiamy sobie pewien wspólny styl gry, tzw. metagrę, który nie musi być optymalnym sposobem grania. W jednym mieście z jakiegoś powodu popularna jest karta X, więc wszyscy grający mają też w taliach będącą na nią kontrą kartę Y. Okazuje się jednak, że osoby z innej społeczności w ogóle kartą X nie grają, więc nie mają jej czym zatrzymać. Z drugiej strony karta Y przeciwko ich taliom będzie bezużyteczna. Konfrontacja dwóch takich stylów gry jest szalenie interesująca i to właśnie rozgrywki z ludźmi z innych pul genetycznych danej gry są najprzyjemniejsze.

Co jednak z osobami grającymi w domu, ze stałą ekipą współgraczy? W takim wypadku zamknięta pula planszowych genów może mieć negatywne skutki. Kolejne rozgrywki, nawet w inne niż dotychczas gry, mogą być wypaczane. W zamkniętym gronie szybko nauczę się, że mając za sąsiada Marysię, mogę nie zbroić się na granicy z nią, gdyż gra ona defensywnie. Wiem, że Jaś zawsze najpierw buduje sobie pulę zasobów, więc nie podbierze mi karty akcji, którą sobie upatrzyłem na tę turę. Z kolei nigdy nie warto niszczyć budynków Basi, bo ta raz zaatakowana będzie się mściła przez całą partię, choćby miało to ją kosztować zwycięstwo.

Każda kolejna partia potęguje ten efekt, który z rozgrywek przenosi się na inne dziedziny planszówkowego hobby. Ciężko zrozumieć zachwyty na forum odnośnie do gry, która w naszym gronie się nie przyjęła, kiedy czytamy, że rozgrywka u innych osób przebiegała zupełnie inaczej, niż nasza. Ciężko uznać argumenty innych osób, kiedy na dany tytuł patrzymy przez pryzmat naszej metagry. Zamknięta pula genów może wypaczać również nasze decyzje zakupowe. Nie kupię świetnie zapowiadającej się gry, bo przecież Marysia nie lubi karcianek, Jaś nie zagra w nic z kostkami, a Basi na pewno nie spodoba się temat. W ten sposób omija nas wiele bardzo dobrych gier, znów tylko dlatego, że patrzymy na nie przez pryzmat naszej metagry.

Eliminacje Mistrzostw Świata w Android: Netrunner. Świetna okazja konfrontacji stylów gry wyewoluowanych z różnych środowisk.

Cóż, przestało to wyglądać na eksperyment myślowy, a zaczęło przypominać wynurzenia z cyklu „drogi pamiętniczku”. Zgadza się, byłem w takiej sytuacji. W mojej przygodzie z planszówkami miałem okazję przez dłuższy czas grać w zamkniętym, stałym gronie. Od pewnego czasu wyszedłem do ludzi, gram z nowymi osobami w różnych miejscach. Są to dwa różne doświadczenia, choć w ramach jednego hobby. Wyjście „na zewnątrz” dało mi możliwość dostrzeżenia problemu zamkniętej puli genów, a także świadomość, że na każdą grę można spojrzeć z różnych perspektyw. Mam też poczucie wolności przy zakupie gier. Wiem, że nabywając interesujący tytuł znajdę kogoś, kto podzieli mój entuzjazm. W końcu nie muszę wybierać gier przez pryzmat współgraczy.

Generalnie, po prostu grajmy!

Czy granie w zamkniętej ekipie jest więc złe? Absolutnie nie! Przecież każda forma obcowania z planszówkami z założenia jest dobra 😉 Pamiętajmy również, że gry mają nam dawać radość. Jeśli więc czerpiemy ją, grając ciągle z tymi samymi osobami, to nie ma sensu zaprzątać sobie głowy rozmyślaniami o planszowych genach i lekko półprzymkniętych pulach.

W moim przypadku otwarcie się na nowe osoby było niesamowicie odświeżającym doznaniem. Nadal bardzo lubię grać w mojej grupie, a dwuosobowe partie z żoną kocham najbardziej. Jest ona wspaniałym graczem i gdybym do końca życia miał grać tylko z jedną osobą, to byłaby to właśnie ona. Teraz jednak lubię grać też z innymi ludźmi. Daje mi to poczucie poprawy partii w stałym gronie. Ja — gracz zmieniam się, grając z innymi, a moja stała ekipa musi się mnie uczyć na nowo.

Jeśli więc zauważycie w Waszych grach schematy lub inne symptomy degeneracji planszowej puli genów to spróbujcie, jak ja, zagrać z nowymi ludźmi. Zobaczycie, jak bardzo inne będzie to doświadczenie, nawet w przypadku znanych już gier!

 


Autorem obrazka głównego dla tego felietonu jest Michał „micbuc” Buczyński, któremu chciałem gorąco podziękować za pomoc!

 

https://mateyo.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/75/2017/01/poster.png 900 1600 Maciej "mat_eyo" Matejko https://mateyo.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/75/2017/01/mateyo-header.png Maciej "mat_eyo" Matejko2017-01-12 12:00:142021-01-16 19:26:19Planszowa pula genów
5 komentarzy:
  1. kwiatosz says:
    12 stycznia 2017 at 18:53

    Wyjście do ludzi potrafi przywrócić wiarę w hobby, zdecydowanie prawda. Taki chów wsobny może uderzać w stronę coraz lepszych, mimo coraz bardziej patologicznych, partii, ale może też sprawiać że najszybciej rosną urazy i niechęci. Więc im bardziej wyjście do ludzi jest wyjściem poza strefę dyskomfortu, tym fajniej odświeżające może być takie doznanie.

    Z drugiej strony ja miałem przygodę odwrotną. Grałem sobie w Avalona 100 godzin w Lublinie z ludźmi, z którymi raczej w konfrontacje sądowe bym wchodzić nie chciał. Wyjechałem, siadłem do Avalona z mieszanką kultur połączonych chowem wsobnym, czyli grupą grającą podobną ilość czasu w Londynie. I było to tak dramatyczne, że od tamtej pory nie siadłem do Avalona, uraz, niechęć, irytacja – to odczucia jakie wiążą się z graniem w grę, w której meta jest połową funu, a my mamy metę nie tylko odmienną, ale często wręcz przeciwstawną. Brrrr.

    W związku z cechami, którymi obdarzyłeś jedną z postaci, jestem zmuszony zapytać – czy Twoja teściowa ma na imię Barbara?

    Odpowiedz
    • mat_eyo says:
      12 stycznia 2017 at 22:05

      Nie, postacie z tego felietonu to figury czysto retoryczne 😉

      Masz rację, przejście z jednej mety w drugą jest trudne, dlatego jeśli już wychodzić ze swojego kręgu, to najlepiej do miejsca, w którym rotacja współgraczy będzie duża.

      Odpowiedz
  2. jaroslawczajaZnadPlanszy says:
    12 stycznia 2017 at 20:27

    Świetny felieton 🙂

    Odpowiedz
    • mat_eyo says:
      12 stycznia 2017 at 22:00

      Dzięki!

      Odpowiedz
  3. Padre says:
    24 stycznia 2017 at 20:18

    Taka luźna dygresja: zdjęcie z turnieju Netrunnera wygląda na niezłą antyreklamę gier karcianych. Setka chłopa w kraciastych koszulach ściśnięta łokieć w łokieć przy stołach, na które najwyraźniej narzygał krupier. Grałem trochę w Netrunnera, nieobce są mi zarwane nocki przy planszówkach, ale i tak jakoś mnie ten widok odpycha. Może to moja niechęć do tłumu…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

https://mateyo.znadplanszy.pl/kontakt/

Maciej "mat_eyo" Matejko
Rocznik 86, z zawodu programista. Nowoczesnymi grami planszowymi zachwyca się od 2010 roku. Miłośnik ciężkich eurosów, niezbyt lubi draft, licytację i nadmierną losowość. Mimo wszystko nigdy nie odmówi spróbowania nowego tytułu, ponieważ jego główną dewizą jest „każda gra zasługuje na przynajmniej jedną szansę”. Poza planszówkami uwielbia gry wideo, piłkę nożną, koszykówkę i jest szczęśliwym posiadaczem dwóch jamników.

Maciej "mat_eyo" Matejko

NAJNOWSZE WPISY

  • Kronika Doświadczonego Neofity – kampania Dzieci Krwi – scenariusz 230 października 2026 - 12:32
  • Ćwierć tony planszówek #62 – Przegląd zapowiedzi na Essen SPIEL 202619 października 2026 - 09:51
  • Kronika Doświadczonego Neofity – kampania Dzieci Krwi – scenariusz 113 października 2026 - 16:21
  • Kronika Doświadczonego Neofity – kampania Dzieci Krwi sesja 013 października 2026 - 16:20
  • Ćwierć tony planszówek #61 – Planszowa Gra Roku 202623 września 2026 - 12:00
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Najczęściej pomijane zasady30 sierpnia 2026 - 12:54
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Jak zacząć, czyli poradnik zakupowy21 sierpnia 2026 - 22:29
  • Ćwierć tony planszówek #60 – TOP 10 gier na cały wieczór14 sierpnia 2026 - 13:39
  • Ćwierć tony planszówek #59 – TOP 10 gier wydanych w 2025 roku24 lipca 2026 - 11:03
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Wrażenia z Rozdziału 216 lipca 2026 - 13:55
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Słowniczek16 lipca 2026 - 13:55
  • Kronika Doświadczonego Neofity – Prolog16 lipca 2026 - 13:55
  • Ćwierć tony planszówek #58 – Nasze idealne TOP10 BGG26 czerwca 2026 - 15:48
  • Ćwierć tony planszówek #57 – TOP gier z kolekcji tego drugiego21 maja 2026 - 10:28
  • Wywiad z Przemysławem Fornalem i Michałem Łopato19 maja 2026 - 12:18
  • Ćwierć tony planszówek #56 – Przegląd gier Stefana Felda22 kwietnia 2026 - 15:34
  • Ćwierć tony planszówek #55 – Zapowiedzi polskich wydawców 20262 kwietnia 2026 - 10:48
  • Ćwierć tony planszówek #54 – TOP gier zagranych tylko jeden raz12 lutego 2026 - 11:35
  • Ćwierć tony planszówek #53 – TOP gier nadrobionych w 20255 lutego 2026 - 15:03
  • Ćwierć tony planszówek #52 – Mechaniki, które nas irytują23 grudnia 2025 - 09:37

Kategorie

  • Blog
  • Ćwierć tony planszówek
  • Felietony
  • Kącik Gier Nietypowych
  • Kronika Doświadczonego Neofity
  • Rebel Times
  • Recenzja
  • Rzut Okiem za Trzy

Pages

  • Kontakt
  • Kronika Doświadczonego Neofity
  • Felietony
  • Recenzje
  • Jak oceniam

Archiwa

  • październik 2026 (4)
  • wrzesień 2026 (1)
  • sierpień 2026 (3)
  • lipiec 2026 (4)
  • czerwiec 2026 (1)
  • maj 2026 (2)
  • kwiecień 2026 (2)
  • luty 2026 (2)
  • grudzień 2025 (2)
  • listopad 2025 (1)
  • październik 2025 (2)
  • lipiec 2025 (1)
  • maj 2025 (1)
  • kwiecień 2025 (1)
  • styczeń 2025 (1)
  • grudzień 2024 (2)
  • październik 2024 (1)
  • wrzesień 2024 (1)
  • sierpień 2024 (1)
  • czerwiec 2024 (1)
  • maj 2024 (1)
  • marzec 2024 (2)
  • styczeń 2024 (1)
  • grudzień 2023 (1)
  • listopad 2023 (2)
  • październik 2023 (2)
  • wrzesień 2023 (1)
  • lipiec 2023 (1)
  • czerwiec 2023 (1)
  • maj 2023 (1)
  • kwiecień 2023 (1)
  • marzec 2023 (2)
  • luty 2023 (1)
  • styczeń 2023 (1)
  • listopad 2022 (1)
  • październik 2022 (1)
  • wrzesień 2022 (1)
  • sierpień 2022 (1)
  • lipiec 2022 (1)
  • czerwiec 2022 (1)
  • maj 2022 (1)
  • kwiecień 2022 (1)
  • marzec 2022 (1)
  • luty 2022 (2)
  • styczeń 2022 (1)
  • grudzień 2021 (2)
  • październik 2021 (2)
  • sierpień 2021 (1)
  • lipiec 2021 (1)
  • czerwiec 2021 (3)
  • maj 2021 (1)
  • kwiecień 2021 (1)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (1)
  • listopad 2020 (1)
  • wrzesień 2020 (1)
  • sierpień 2020 (1)
  • maj 2020 (1)
  • kwiecień 2020 (1)
  • marzec 2020 (1)
  • styczeń 2020 (1)
  • grudzień 2019 (2)
  • listopad 2019 (1)
  • wrzesień 2019 (1)
  • sierpień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (1)
  • czerwiec 2019 (1)
  • maj 2019 (1)
  • kwiecień 2019 (2)
  • marzec 2019 (1)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (1)
  • grudzień 2018 (1)
  • listopad 2018 (3)
  • październik 2018 (1)
  • wrzesień 2018 (2)
  • sierpień 2018 (2)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (2)
  • maj 2018 (1)
  • kwiecień 2018 (1)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (2)
  • styczeń 2018 (1)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (1)
  • sierpień 2017 (2)
  • lipiec 2017 (1)
  • czerwiec 2017 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (1)
  • luty 2017 (1)
  • styczeń 2017 (4)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Maciej "mat_eyo" Matejko | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Great Western Trail, czyli o bydle, które jeździło koleją Link to: Great Western Trail, czyli o bydle, które jeździło koleją Great Western Trail, czyli o bydle, które jeździło kolejąGreat Western Trail Link to: Scythe, czyli z Kosą na hype Link to: Scythe, czyli z Kosą na hype Scythe, czyli z Kosą na hype
Scroll to top Scroll to top Scroll to top